anima

 

 

JACEK JASZCZYK

Od pierwszych Celtów do Noblistów

            Zielona Wyspa z osławionym w „Ulissesie” Dublinem stolicą i największym miastem Irlandii, położonym w prowincji Leinster dzielą od serca Warszawy w linii prostej 1824 kilometry. Taką informację można przeczytać w centrum Warszawy, na jednej z tablic, będącej stałym punktem odwiedzanym przez turystów i miejscem wielu pamiątkowych zdjęć. Obie stolice leżą nad rzekami, które dzielą miasta na dwie części i obie rzeki zaznaczyły się na swój sposób w literaturze. Jednak to właśnie w irlandzkiej stolicy wydarzyły się w literaturze światowej rzeczy, o których nie śniło się osadnikom Eblana, zatrzymanych w pierwszych wzmiankach Ptolemeusza, ani też norweskim wikingom, którzy na południowym brzegu rzeki Liffey w Dublinie, założyli osadę, tworząc przez kilka wieków lokalny ośrodek królestwa wikingów.
Zielona Wyspa, Szmaragdowa Wyspa, na której jesień mówiąc żartobliwie trwa przez cały rok, na mapie literatury stała się miejscem szczególnym. I choć sama wyspa jest wyspą niedużą, to ma ogromny wkład w dzieje literatury światowej. To właśnie z Irlandii pochodzi wielu wspaniałych pisarzy i poetów, a współczesna literatura irlandzka jest obecna na półkach księgarń całego świata.

Życie literackie w Dublinie

            O ile rodzima literatura irlandzka ma się bardzo dobrze, o tyle literatura zamieszkujących ją mieszkańców znad Wisły, musi zmagać się sama ze sobą. Pomimo, że w duchu emigracyjnym mieszkańców zamieszkujących Szmaragdową Wyspę nie brakuje ludzi pióra, to o tyle sami piszący przypominają samotnych astronautów przekraczających granice dwóch światów, samodzielnie i indywidualnie zaznaczających swoją literacką obecność. I choć tysiące kilometrów od kraju nie brakuje osób zajmujących się poezją, wydających swoje poetyckie książki czy też osób piszących powieści, o tyle niewątpliwie brakuje jednej wspólnej literackiej więzi. Ciała skupiającego ducha piszących w jeden organizm, oddychający polonijną, literacką piersią. Organizm karmiony współistnieniem i współodczuwaniem, połączony ze sobą literacką aortą, ciałem i duchem będącym głosem literackiej Polonii w Irlandii. Choć na przestrzeni lat bywały próby organizacji przejawów literackiego życia, w postaci choćby kilku cyklicznych spotkań istniejącej przez chwilę poetyckiej grupy, to niestety wszystkie te przejawy nie wytrzymały z różnych powodów próby czasu. Łagodnym pomostem, łączącym poezję z życiem w Irlandii, jest organizowany konkurs poetycki dla Polonii „Konkurs na najpiękniejszy wiersz miłosny”. Do tej pory cztery edycje konkursu pokazały, że duch poezji jest w narodzie, a uczestnicy kochają poezję i co ważne ostatnia edycja pokazała, że poezję kochają również dzieci. I chociaż organizowany raz w roku konkurs z poezją w roli głównej, to wciąż zaledwie skrawek, mimo to pokazuje, że Polonia w Irlandii jest na swój sposób głodna poezji. Życie na emigracji nigdy nie należało do łatwych, a literatura niczym świadectwo jej współistnienia, zawsze musiała żyć obok i nie zawsze po drodze. W Dublinie z dala od kraju, tysiące kilometrów od Polski, spotkania z żywą polską poezją są zjawiskami rzadszymi niż spadające z nieba gwiazdy. A każda próba zaistnienia jest zawsze kroplą w morzu. Świadczyć może o tym choćby fakt zorganizowanego w listopadzie ubiegłego roku w Polskiej Bibliotece Biblary w Dublinie, autorskiego spotkania poetyckiego promującego tomik wierszy Jacka Jaszczyka „Tańczą w nas życia geniusze”, podczas którego zainteresowanie oraz frekwencja przerosła najśmielsze oczekiwania. Wieczór autorski, który odbył się w pięknym anturażu, podczas którego obecna była nie tylko poezja czytana na żywo, wzbogacona muzyką oraz występem zespołu Dream River, pokazał jak ważne są to spotkania i jak ważny jest kontakt z żywą poezją. I choć Polonia w Irlandii jest Polonią stosunkową młodą, to życie literackie i zalążki jego istnienia na mapie emigracji na Zielonej Wyspie, wciąż egzystuje w „trybie oczekującym”.
Na chwilę obecną życie literackie Dublina, sprowadziło się znacząco do roli indywidualnej egzystencji internetowej, stanowiąc w niej przestrzeń istnienia, spotkań i dyskusji, nie wyznaczając przy tym linii programowej, ani też nie dającej wciąż poczucia jedności i wspólnoty ludzi pióra, skupiającego życie literackie pod celtyckim niebem w jedno ciało. Tymczasem środowisko ludzi piszących poza indywidualnymi działaniami wokół twórczości własnej, praktycznie nie istnieje. Należy mieć jednak nadzieję, że być może z czasem pojawi się pomysł, idea utworzenia w mieście słynącym ze światowej literatury, polonijnego stowarzyszenia, klubu literackiego skupiającego osoby zainteresowane pisaniem, bo ludzi pióra żyjących i tworzących w Dublinie nie brakuje.

 

Dublin z poezji i literatury słynie

            Nie da się ukryć, że Irlandia miała niezwykłe szczęście do wielkich pisarzy. Doczekała się aż czterech noblistów. To chyba jeden z cudów dokonanych przez świętego Patryka patrona Zielonej Wyspy, bo jak wytłumaczyć to, że w XX wieku wszystkie najważniejsze rzeczy w literaturze światowej wydarzyły się na tej niewielkiej wyspie? Jeden Irlandczyk odmienił prozę, drugi zrewolucjonizował dramat. To właśnie w Dublinie urodzili się i tworzyli irlandzcy laureaci nagrody Nobla w dziedzinie literatury: William Butler Yeats, Samuel Beckett, Seamus Heaney. Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o twórczości Oscara Wilde’a czy też Jamesa Joyce’a, których twórczość przesycona jest irlandzkością do granic.
Sam Dublin jako irlandzka stolica również może poszczycić się mianem Miasta Literatury UNESCO, którym pochwalić się może zaledwie siedem miast na świecie. Poza Dublinem również Edynburg, Melbourne, Iowa City, Norwich, Reykjavik i Kraków, który jest drugim nieanglojęzycznym miastem w gronie wybranych.

(…)

 

JACEK JASZCZYK 
Irlandia, Dublin

            Urodził się w 1972 r. w Grudziądzu. Publikował m.in. w Gazecie Grudziądzkiej, Gazecie Pomorskiej, Ilustrowanym Kurierze Polskim, Dzienniku Pojezierza,
Grudziądzkich Arkuszach Literackich, Przeglądzie Artystyczno-Literackim, Helikopterze, Salonie Literackim, Migotaniach, Wyspie, Latarni Morskiej, LiryDramie, Poezji dzisiaj, Obszarach Przepisanych, Odrze. Jego wiersze ukazały się w serii pocztówek poetyckich w ramach ogólnopolskiej akcji pocztówkowej „Ludzie wiersze piszą”, realizowanejpod patronatem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
Trzykrotny laureat Turnieju Jednego Wiersza, podczas Grudziądzkiej Jesieni Poezji. Debiutował również w Irlandii, gdzie obecnie mieszka. Jego wiersze publikowane były w polonijnej prasie wydawanej na Zielonej Wyspie, m.in. w Polskiej Gazecie, Kurierze Polskim, Ambasadorze Kulturalnym. Jest dwukrotnym laureatem Konkursu Jednego Wiersza w Domu Polskim w Dublinie. Jego utwory znalazły się w wielu antologiach.
We wrześniu 2018 r. ukazał się jego debiutancki tomik Tańczą w nas życia geniusze. Zbiór wierszy promowany był podczas Grudziądzkiej Jesieni Poezji oraz pod irlandzkim niebem w Dublinie. W przygotowaniu kolejny tom wierszy.
Dziennikarz, radiowiec. Twórca i autor pierwszego polskiego programu radiowego w Irlandii, realizowanego na antenach Radia Sunrise oraz Dublin City FM. Współtwórca, współzałożyciel i redaktor naczelny polskiego radia dla Polonii w Irlandii, m.in. PLK FM  i Radia PL. Laureat prestiżowego konkursu „WYBITNY POLAK" w Irlandii, Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego "Teraz Polska" w kategorii OSOBOWOŚĆ.       
Autor jest mocno zaangażowany w życie Polonii. Na co dzień stara się jak najszerzej i jak najlepiej promować w Irlandii swoją ojczyznę – Polskę.

 



            L I S T  Z   E M I G R A C J I   (I)

I
Znowu śniły mi się wiersze.
Pukały do drzwi zakrywając twarz.
Może były twoim lękiem o moje jutro
a może głosem sumienia
zamkniętym w piwnicy.
Martwe są noce,
którymi zmartwychwstajesz we mnie
między przecinkami czekając na świt.


II
Urodziłem się w szczelinie wiersza
i jestem przezroczysty.
Wygrabiony z prochu sylab,
w korzeniach słowa wklęsły sękom,
nie ufam gałęziom, 
którymi dwukropki w oczach kruków
zrywają się w drogę przedostatnią.


III
Oddycha we mnie morze
Ewangeliarzem z Lindisfarne.
Ostatnimi słowami 
Świętego Patryka zamkniętymi w Liście do Coroticusa.
Chłodem zamkniętym w oknach Zamku Glenveagh,
pośród wierzchołków Skellig Michael, 
mchami rozkładając w nas spóźnione wiersze.

(…)