anima

 

WIERSZE PATRIOTYCZNE I RELIGIJNE
w 100-lecie odzyskania niepodległości

III rozbiór Rzeczypospolitej (1795 r.) przez Rosję, Austrię i Prusy sprawił, iż Polska zniknęła z mapy Europy na 123 lata.
Niepodległość odzyskaliśmy 11 listopada w 1918 r.
Przypominamy twórczość naszych poetów, którym żyć przyszło w czasie niewoli.

 

SEWERYN GOSZCZYŃSKI (1801-1876)

            Wyjście z Polski

Wysoko pod niebem żurawie leciały,
Wysoko leciały, a lecąc śpiewały.
Polami lasami, wojacy szli w tłumach,
Bez pieśni, bez grania w milczących szli dumach
Ich dumy posępne, ich lica w kurzawie.
– A dokąd wojacy? – pytają żurawie,
– Wasz pochód jak pogrzeb, choć bronią błyskacie,
Choć broń wam przygrywa, wy w oczach łzy macie.
– Choć broń nam przygrywa, nam śpiewać niesporo,
Bo Niemcy dziś jeszcze, dziś ją nam zabiorą.
My z dłońmi gołymi pójdziemy w świat dalej
I chleba u obcych będziemy żebrali
Gorzkiego, drogiego – i droższej ojczyzny
Będziemy żebrali za sławę i blizny. 
Zalećcie po drodze do naszej rodziny.
Na skrzydła, na szybkie, żołnierskie łzy weźcie
I matkom i żonom, i siostrom je nieście:
Niech matki wymodlą, wypłaczą niech żony,
By Bóg dał nam rychło powrócić w te strony.
Napoi was Wisła, krwią naszą opita
Nakarmi was rola trupami okryta.
Bo my tu nieprędko pić i jeść będziemy!
Nieprędko, nie wszyscy my tutaj wrócimy...
Hej, ptaki do Polski, a my w świat daleki,
Ażeby ją zrobić szczęśliwą na wieki.

Granica pruska 1831 r.

 

 

 

JÓZEF BOHDAN ZALESKI (1802 – 1886)

            W oman żurawi 

            Zamierzchłeś mi dawno sprzed oczu

Mój kraju kochany daleki!

Lecz w myśl, w tym dusznym przeźroczu,

Źwierciedlisz się cudnie na wieki.

 

            Z torbanem i taki młodziutki

Żegnałem się z tobą w rozjęku:

Śnieg z włosów dziś prószy i smutki

Skroń zmięły, a torban mam w ręku.

 

            Niech z wiosną budzieckie żurawie

Pułkami zagrają po niebie,

Za nimi ja w górę i łzawie

Przygrywam, mój kraju! do ciebie.

 

            I widzę: step bujny, burzany

Zielenią w obłoki się ściele,

W barwinki, w lubystki, w dziewanny,

W młodostki, w miłostki, w sen-ziele.

 

            I patrzę z mogiły dokoła,

Gdziem błogo przedumał wiek jary:

Znajome wzdłuż grodki a sioła,

Znajome czahary i jary.

 

            Pas w dali się srebrzy, pas długi –

Dniepr-ojciec, samotnik stepowy,

W barwiste okutał się ługi

I ciągnie na progi, ostrowy.

 

            Rzęd mogił, gdzie pomknę oczyma,

Wojenne, kaukaskie pątniki –

Brat-orzeł, brat-sokół straż trzyma –

Krakają; a tabun rży dziki.

 

            Co blasku! co krasy! co woni!

Co ptastwa! i gwaru, rozgwaru!

Hej! w nutę znajomą pieśń dzwoni

Chórami od jaru do jaru.

 

            Opodal w chorowód mołojców

Pląsają urodne dziewoje –

To syny i córy tych ojców,

Z którymim wychodził na boje.

 

            Zamierzchłeś mi dawno sprzed oczu

Mój kraju kochany, daleki!

Lecz w myśli, w tym dusznym przeźroczu,

Źwierciedlisz się cudnie na wieki.

 

 

 

MARIA KONOPNICKA ( 1842 – 1910)

            Polska – moja Ojczyzna

 

A jak ciebie kto zapyta:
Kto ty taki, skąd ty rodem?
Mów, żeś z tego łanu żyta,
Żeś z tych łąk, co pachną miodem.

Mów, że jesteś z takiej chaty,
Co Piastowską chatą była,
Żeś z tej ziemi, której kwiaty
Gorzka rosa wykarmiła.

 

WIERSZE POETÓW

STANISŁAW KAŁUCKI
Ostrołęka

 

            Ogrody

Piękny jest sad wiosną

gdy drzewa lśnią bielą różem i czerwienią

śliczna jest majowa łąka a pośród jej kwiatów

promieniujący ogród twego ciała

 

jednak myślę

że najpiękniejszy jest ogród słowa

gdyż brak jest wystarczających odcieni barw

by oddać jego dumę

 

 

PIOTR KOPROWSKI
Gdańsk

 

            początek wieku średniego

nie tylko znasz

ale i kochasz

gesty najprostsze

podnieść chleb do ust

filiżankę kawy

zaczynasz myśleć

o ptakach co kiedyś odlecą

w zimowe wieczory

widzisz co może przynieść

słoneczne lato

z pewnym niepokojem słuchasz

wiatru za oknem

lekki wietrzyk w mieszkaniu

pomaga ci zasnąć

 

nie możesz jeszcze uwierzyć

że czujesz puls życia

 

 

ANNA LANDZWÓJCZAK  
Pniewy – Turowo

            moje wiersze

przycupnęły
krzyżykami jaskółek
rozmodlone pod okapem dachu
wyfruną otrzepać skrzydła
z nadmiaru metafor

            ***

po deszczu słów
kałuże zdań
rozchlapane
po twarzy

 

JAN STĘPIEŃ  
Nałęczów

Moja ojczyzna

Moja ojczyzna

jest jak dorodna dziewczyna

W sukni do ziemi

utkanej z naszych pól i łąk

na których falują

czerwono-krwiste maki

 i biały puch mleczy

 

Moja ojczyzna

to także polszczyzna

w której są słowa ostre

jak nagie miecze

Ale bywa, że mogą

nas unosić jak śpiew

polnego skowronka