knigi
anima

 

          

DANIELE GIANCANE   

Ama adesso! 

Ama adesso, non dire: lo farò domani,
oggi sono troppo stanco per regalarmi un po’.
Ama adesso, non rinviare a tempi migliori,
quando sarai più sereno e il cielo finalmente ti sarà amico
e le nubi si scioglieranno al sole.
Adesso, non dopo o fra un mese, un anno, chissà  quando.
Non dire: c’è sempre tempo per amare,
perché nessuno è padrone del proprio tempo.
Non sai cosa accadrà domani.
Ama adesso, non programmare il sentimento:
ora – pensi – c’è il lavoro, l’impegno sociale, l’uscita con gli amici,
la partita di pallone. C’è la corsa in automobile,la sveglia mattutina,
il cartellino da timbrare.
Amerò domani, dici. Avrò più tempo.
Ci sarà modo per le carezze e i baci.
Per gli abbracci e le tenerezze.
In questo momento ho troppi impegni,
mi devo realizzare,ci sono la carriera e i soldi.
Ascoltami: ama adesso, non procrastinare.
Non far arrivare il giorno in cui ti pentirai amaramente
di non aver amato abbastanza.
Vivi senza coltivare rimorsi, potrai esclamare:
sì, io ho vissuto. Ho saputo amare, Dio mi è testimone! 

 

Kochaj teraz!

Kochaj teraz, nie mów: zrobię to jutro,
dziś jestem zbyt zmęczony by się poświęcać.
Kochaj teraz, nie czekaj na lepsze czasy,
kiedy będziesz bardziej pogodny lub niebiosa będą ci przychylniejsze
i chmury rozproszy słońce.
Teraz, nie za miesiąc rok, lub kto wie kiedy.
Nie mów: zawsze jest  zawsze czas na kochanie,
ponieważ nikt nie jest panem własnego czasu.
Nie wiesz, co zdarzy się jutro.
Kochaj teraz, nie programuj uczuć:
teraz – myślisz – mam pracę, życie towarzyskie, towarzystwo przyjaciół,
mecz piłki nożnej. Pośpieszna jazda autem, poranny budzik,
trzeba podbić kartę pracy.
Pokocham jutro, mówisz. Będę miał więcej czasu.
Znajdzie się sposób na pieszczoty i pocałunki.
Na uściski i czułości.
W tej chwili jestem zbyt zajęty,
muszę myśleć o samorealizacji, karierze i pieniądzach.
Posłuchaj mnie: kochaj już teraz, nie ociągaj się.
Nie czekaj na dzień w którym będziesz gorzko żałował
żeś niewystarczająco kochał.
Żyj bez poczucia winy, będziesz mógł wykrzyknąć:
Tak, żyłem. Umiałem kochać, Bóg mi świadkiem! 

                        Przełożyła Joanna Kalinowska

 

ANGELA GIANNELLI  

Anemonenotturno

Ricordi, Amore, nebbie e venti scacciati
fuori dalla finestra
e i lugubri rintocchi scanditi dalla torre.
Vibravano nell’aria le tristezze
del Primo Notturno di Chopin.

Ricordi Amore, tumida notte grondava
more e gelsi rossi
e si incendiava di gelsomini il cielo.

Nell’aria delirante s’involava
il Notturno Secondo di Chopin.

Ricordi Amore,di alghe, di sole
e di conchiglie sapeva
il tempo avvolto in un arpeggio d’onde.

Ci inondava la salamastra aria
nel Nono Notturno di Chopin.

Amore guarda, dalla finestra sta rientrando
la Storia,effimera la danza del fiore
sorto dal mio pianto sul tuo sangue versato.

L’ultimo sfinito Anemone
Notturno di Chopin.

 

Nokturn zawilcowy                         

Pamiętasz kochanie, mgły i wiatry
pędzące za oknem
i żałosne bicia dobiegające z wieży.
W powietrzu wibrowały smutkiem
nuty Pierwszego Nokturnu Chopina.

Pamiętasz kochanie, nabrzmiała noc kapała
jeżynami i czerwonymi morwami
i niebo zapalało się jaśminem.

W oszołomionym powietrzu unosił się
Drugi Nokturn Chopina.

Pamiętasz kochanie, algami, słońcem
i muszlami pachniał czas
owinięty w urywane nuty fal.

Ogarniało nas słone powietrze
Dziewiątego Nokturnu Chopina.

Popatrz kochanie, przez okno powraca
Historia, efemeryczny taniec kwiatu,
wyrosłego z mego płaczu nad twoją krwią przelaną.

Ostatni wyczerpany Zawilcowy
Nokturn Chopina.

            Przełożyła Joanna Kalinowska

 

JOANNA KALINOWSKA  

Port zagubionej nadziei

 czuję się jak statek pośród odmętów życia,
żaglowiec wśród burz na morzach odległych,
klipper, który ze wszech stron nabiera wody
kolebiąc się na fali
i niemal przewracając się
usilnie trzyma się pionu by się nie załamać,
nie zapaść się w głąb morskich otchłani

sternik czujnie pilnuje kursu,
czyniąc wszystko by nie dać mu zatonąć,
zbierając dusze rozbitków
przebył morza uprzedzeń
omijając wiry ignorancji i obojętności

wydaje się jednak, że bliski jest zatonięcia,
ma złamany maszt i furią wichrów potargane żagle,
na oceanach zła pokonywał fale strachu
i żeglował po morzach bólu śledząc gwiazdy
tam, gdzie zmienne wiatry losu go niosły

zdaje się, że gorzej jest, gdy opiera się fali,
może lepiej jest się jej poddać,
by się nie przewrócić,
bo ból jest zawsze formą sprzeciwu umysłu,
który przeczy wszystkiemu, czego nie pojmuje

może lepiej byłoby uszczelnić luki serca,
ponieważ nad statkiem przewalają się ogromne fale

trzeba szukać schronienia na wyspach spokoju,
by dziury połatać i sił nabrać do dalszej podróży,
a potem jak dzielny marynarz, co ster umie dzierżyć,
żagle rozwinąć ku pomyślnym wiatrom

 

 

MARA VENUTO  

Śmiertelnie zmęczona

Mam buty wypełnione wspomnieniami

chodzę porysowana latami, a jednak

nie mam rankoru by je opróżnić.

To jakby wypłakiwać oziębłość

grudkami sopli, które eksplodują

bez rozpuszczenia się.

Przyzwyczajenie rozciąga taki sam sen

jak nad spłakanymi dziećmi.

I  nade mną, śmiertelnie zmęczoną

zbytnio, by utrzymać otwarte

oczy zaszyte i dziurawe ręce.

            Przełożyła Joanna Kalinowska

 

 

ELENA KORNIEJEWA
Rosja, Riazań

      ***

Zrozumieć nie próbuj,
Tylko wiara we mnie
I ognia niewiele
Przy księżycu drzemie.

O wszystko mnie nie proś,
Ja jak Ewa w sadzie,
By spełnić marzenia,
Zapaliłam gwiazdę.

Nie proś mnie pokochać,
W ognia pyle jestem,
Mogę cię oślepić
Moich uczuć światłem.

        Przełożył Aleksander Nawrocki

 

 

ADAM SIEMIEŃCZYK
Anglia, Newcastle

         Miasto jednej myśli.

Ona tam się skryła. Jej pąki są w ziarnie.
I w dłoni ją trzymam i we śnie – niezdarnie.
Marzenie niezmienne. Marzenie dosadne.
Czy zmieni się w dnienie? Czy w sny nieporadne?
Miasto jednej myśli. Byłeś tam – mówiłeś.
Czy ono się wyśni? Czy zniknie tam, gdzieś?
Miasteczko tak małe, że nikt już tam więcej
nie może – naprawdę, ubrać się w kobierce.

Kobierce kwiatowe. Utkane zapachem.
Gdzie im za osnowę służą róża z makiem.
Róża by osłodzić, a mak by odurzyć.
Więc ziarno posadzić czy też w mrok zanurzyć?

 

PIOTR KASJAS  
Anglia, Birmingham

            Upadek jesieni

Wszystkie możliwe zjawiska
W powietrza przestrzeni
Rozpływają się śladem tonącym w kałuży

W odpryskach lata w defiladzie kolorów
W sen wymarłych dni – jak liść –
Powolnym ruchem – opada jesień

Z cichym jękiem – jak skarga pokutującej duszy
W zimową otchłań –  w przepastną zimną samotność –
jak topielec idący pod lód…

 

POECI Z KRĘGU „PEGAZA LUBUSKIEGO”  

„Pegaz Lubuski” – czasopismo literackie wydawane przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną im. Zbigniewa Herberta w Gorzowie Wlkp. i gorzowski Oddział Związku Literatów Polskich. Pierwszy numer ukazał się w maju 2003 r. (…)  

 

IRENEUSZ KRZYSZTOF SZMIDT 

            Ból

Inny jak zawsze...
śmiertelnie nudny
jak prawda...
bez pamięci
w której trzeba go znaleźć
przesuwa się po powierzchni noża
w słowach
nigdy naprawdę...

 

ROMAN HABDAS 

            Ludzie i rzeki

niezależnie od siebie płyną
rytmem przypisanego czasu.
Ze źródeł ziemi w oceany.
Z kołyski łona w usta ziemi.
Pokonują przestrzenie i dni.
Meandrują liżąc nagość zakoli,
w odnogach samotności marzną.
Ludzie i rzeki.
Rzeki i ludzie o słońcu i księżycu
przyjmują w czystość łożysk ikrę.
Dają życie i odbierają...

 

ANDRZEJ WALTER  

Komu potrzebna jest dziś poezja?

Tak postawione pytanie wydaje się przewrotne. Tak postawione dziś pytanie wydaje się pytaniem nie na miejscu. Wydaje się pytaniem retorycznym, na które odpowiedź zawsze będzie uzależniona od siły wrażliwości odpowiadającego. A jednak stawiamy sobie dziś takie pytanie, zarówno piszący, jak i odbierający coś, co nazywamy dziś poezją.

Może siłę ciężkości tego pytania należałoby, właśnie dziś, przenieść na ową siłę wrażliwości odpowiadającego, pytanego w ten sposób człowieka, który, wydaje się, że zatracił gdzieś w ocenie statystycznej tę wielce wytworną wrażliwość. Pogubił się on w gąszczu globalnego świata uzupełnionego globalnym społeczeństwem, które znalazło cały ogrom nowych bodźców, metod i sposobów kumulacji swych wszelakich wrażliwości.

Może wymiar tego pytania nie przystaje do stechnicyzowanego pragmatyzmu współczesności, która rozpoznała dogłębnie człowieka doby nowoczesności wyrażonego siłą komunikacji, modelami konsumpcji czy natłokiem potrzeb? A może po prostu, najzwyczajniej w świecie, zadanie tego pytania stanowi samo w sobie przeżytek czasów minionych, tak jak i sama kultura słowa, wydaje się, należy już do pieśni przeszłości? Pytanie to, bowiem rodzi dziś wiele innych pytań, roztacza swoją zagadkowość na sumę doznań człowieka oraz jest swoistą prowokacją rozgoryczenia poziomem wrażliwości ludzi XXI wieku. (…)