anima

 

 

O POEZJI DZISIAJ W 20-LECIE JEJ ISTNIENIA

 

Nr 131/132

STEFAN JURKOWSKI
Trzebnica

Przeciw bełkotliwości

Kiedy przed laty spotkaliśmy się z Aleksandrem Nawrockim, rozmawialiśmy wtedy o jego zamiarze wydawania pisma, które miałoby wypełnić lukę po zlikwidowanej niedawno „Poezji”. Aleksander miał sporo wątpliwości. I to nie tylko  dotyczących problemów edytorskich, ale i potrzeby takiego periodyku; czy spełni on swoją rolę; czy w ogóle ta formuła pisma drukowanego na papierze się nie przeżyła.

Namawiałem go, by koniecznie spróbować. Wiedziałem, że zwłaszcza młodzi poeci nie mają gdzie drukować, nie ma też pism, które byłyby w jakimś stopniu „edukacyjne”. Brakowało sensownych tekstów o poezji, esejów, recenzji, omówień. Teraz już nieporównywalnie liczniejsze niż na początku lat dziewięćdziesiątych pisma i pisemka literackie dopiero wchodziły na dosyć jeszcze ubogi rynek wydawniczy. Tu właśnie upatrywałem szansę zaistnienia nowego periodyku, poświęconego poezji i literaturze w ogóle. Po różnych szczegółowych debatach, wyszedł pierwszy numer „Poezji dzisiaj”.

Takie były początki, pełne niepewności, zmagań ale i nadziei. Nie zawiodła nas ta ostatnia! Jako dwumiesięcznik, zdobył sobie trwałe miejsce pośród piśmiennictwa poświęconego literaturze.

W czym tkwią korzenie owego sukcesu? Najprościej rzec można, że w profilu pisma, jakże odmiennym od innych. Przede wszystkim zaś w redakcyjnej polityce. A właściwie można rzec: w braku polityki. Od początku redakcja nie zważała ani na poprawność ideologiczną, ani na „obowiązujące” mody literackie, czy rozmaite snobizmy. Jedyne kryterium stanowiły tu istotne wartości literackie, indywidualizm, oryginalność tekstów. Nikt nie pytał, do którego związku twórczego dany autor należy bądź nie należy, ile ma lat, czym się zajmuje. Liczył się autentyzm, warsztatowa biegłość, wyobraźnia, wrażliwość na słowo. I tak jest do dziś.

Wielu autorów pojawia się na łamach „Poezji dzisiaj” systematycznie. Wchodzą nawet w skład nieformalnej grupy stałych współpracowników. Debiutanci publikację w „Poezji dzisiaj” uważają za swojego rodzaju nobilitację. Śmiało nawiązują kontakt, nie boją się, że zostaną wyśmiani, albo ich utwory będą pominięte milczeniem. Oczywiście, nie sposób drukować wszystkiego, co ktokolwiek nadeśle. Musi być pewna selekcja, bo nie oszukujmy się, że wszyscy piszą teksty na wysokim poziomie. Jedni nie powinni pisać wcale, przed innymi długa droga do poezji dobrej, a wielu minęło już pierwszy próg tak zwanej „drukowalności”.

Cóż to znaczy? Wiele i w końcu niewiele. Wiersz prosty, logicznie skomponowany, konsekwentnie zmierzający do puenty – odsądzany od czci i wiary w najróżniejszych snobistycznych publikacjach – tu znajdzie uznanie; jak również utwory trudne, o zaskakującej metaforyce, niekiedy obrazoburczych przesłaniach. Pod warunkiem jednak, że będą oryginalne, dalekie od bełkotu, markującego „buntowniczość”, od niepotrzebnych wulgaryzmów. Zresztą, co ja będę mówił. Obejrzyjcie strony internetowe, poświęcone współczesnej poezji. Niemal od razu widać, że większość autorów nie ma nic do powiedzenia, a pustkę intelektualną i wewnętrzną wypełnia sieczką nie mającą wiele wspólnego z poetyckim, choćby i daleko przetworzonym, językiem.

Wiersze zamieszczane w „Poezji dzisiaj” są poza tym komunikatywne, przy czym nie chodzi tu – że użyję wyrażenia Zygmunta Lichniaka – o  „kawoławiczność”, ale o logikę metafor, ich właściwe usytuowanie w obszarze wiersza; o istotne, niekonwencjonalne przesłania przy jednoczesnym unikaniu nadmiernych udziwnień. Tak, wiersz może być „dziwny”, o ile ta dziwność spełnia funkcję artystyczną i nie ma jedynie na celu epatowania czytelnika.

Na tym z grubsza polega różnica pomiędzy publikowanymi tu tekstami, a internetowymi czy prezentowanymi w „awangardowych” pismach, gdzie głównie bełkot ma ukrywać niedostatki i zarazem onieśmielać krytyków, którzy się  lękają, by nikt ich nie posądził o niezrozumienie „głębokich” tekstów, czyli wręcz o głupotę. Ot, taki sobie „intelektualny terror”.

To samo dotyczy tekstów eseistycznych i recenzji, które dziś rozpanoszyły się w młodo-literackiej (i nie tylko) prasie. Uważa się powszechnie, że im bardziej tekst jest zawiły, naszpikowany naukową terminologią, karkołomnymi interpretacjami, tym jest „mądrzejszy”, głębszy, lepiej świadczy o poziomie intelektualnym autora. I znowu – podobnie jak w przypadku wierszy – mamy do czynienia ze swoistą zasłoną dymną. Zapomina się o czytelniku, który w tekstach nie szuka popisów erudycyjnych, ale konkretu. Tymczasem „polonistyczni” krytycy chcą się zaprezentować jako mądrzejsi od samych siebie, a im bardziej pokrętny tekst, tym większą pozorują w nim „głębię”.

Tymczasem w „Poezji dzisiaj” podobnych snobistycznych elukubracji się nie znajdzie. Mogą niektórzy wybrzydzać, że język tu anachroniczny, „dla maluczkich”, nazbyt prosty. Ale wszak nie prostacki! Najwięksi pisarze i publicyści optowali za językiem zrozumiałym, prostym, odnoszącym się do opisywanego przedmiotu. Dlatego „Poezja dzisiaj” jest czytana z równym powodzeniem przez profesorów literatury, pisarzy i poetów, nauczycieli gimnazjalnych i szkół podstawowych, najmłodszych adeptów poezji, tak zwanych „zwykłych” czytelników, którzy chcą się wreszcie dowiedzieć, o co w tej literackiej zabawie chodzi, wyrobić sobie spojrzenie wolne z jednej strony  od belferskich schematów, z drugiej od bełkotliwej nowomowy.

Zarówno w zakresie poezji jak i krytyki literackiej „Poezja dzisiaj” odgrywa niebagatelną rolę edukacyjną. Od początku była nastawiona również na młodzież licealną oraz studencką, choć kilka razy zdarzyło się nam drukować nawet uczniów szkół podstawowych. Talenty drzemią wszędzie, a nasza redakcja postawiła na ich rozbudzanie i rozwijanie. Z najzdolniejszymi jesteśmy w kontakcie. Po drugie dajemy – czego żadne inne pismo nie robi w takim zakresie – możliwość debiutu i dalszych publikacji. A utwory doświadczonych poetów drukowane tutaj, są pewnego rodzaju „wzorcem” (o ile w przypadku twórczości można w ogóle mówić o jakichkolwiek wzorcach). Teksty krytyczno-literackie zwracają uwagę przede wszystkim na walory prezentowanych książek, z których to omówień adepci poezji mogą wyciągnąć daleko idące wnioski dla siebie.

Oto na czym polega, trwający do tej chwili, sukces „Poezji dzisiaj”. Właśnie na nieuleganiu modom, zadęciom i nadęciom; na autentyzmie, preferowanych w tekstach walorach artystycznych, ale opisywanych w sposób prosty, a nie sztucznie zagmatwany. Przecież o rzeczach najbardziej skomplikowanych można rozmawiać w sposób zrozumiały, co bynajmniej nie jest równoznaczne z zaniżaniem poziomu. Na rynku wydawniczym nie ma wielu podobnych pism. A szkoda.

                                                                                                          Stefan Jurkowski

 

 

ADAM LIZAKOWSKI
Director The Polish Arts And Poetry Association
Chicago, USA

 

                                               Poezja dzisiaj – magazyn
                                               Redaktor Naczelny, Sz. Pan Aleksander Nawrocki
                                               Warszawa, Polska

 

            Szanowni Państwo

            Drodzy  Przyjaciele Poezji

To już  dwadzieścia lat mija jak  Wasz magazyn literacko-poetycki promuje literaturę polską nie tylko w naszym kraju, ale i szeroko poza jego granicami. W dzisiejszej dobie, gdy literatura, a w szczególności  poezja jest pomijana, a wręcz utrudnia się  docieranie jej do Czytelnika, proszę przyjmijcie moje najszczersze gratulacje z okazji tak wielkiego sukcesu.

            Dwadzieścia lat pracy twórczej na rzecz poetów i poezji, czy może być coś piękniejszego niż umożliwianie poetom pisanie wierszy, czytanie wierszy, życie poezją, ja po prostu tego sobie nie wyobrażam. Państwa działalność społecznikowska, literacka, poetycka przybliża środowiska ludzi twórczych w różnych krajach, w  różnych zakątkach naszego coraz to mniejszego świata. To dzięki Waszej działalności ludzie mogą lepiej się poznawać, rozumieć, nabierać szacunku dla siebie i kultur, w których wyrosły ich korzenie i wartości ogólnoludzkie.  Literatura jest ważna, poezja jest ważna i Wy Drodzy Państwo, twórcy i wydawcy magazynu „Poezja dzisiaj” jesteście dla nas poetów i Czytelników tego pisma bardzo ważni.

            Proszę przyjmijcie ode  mnie w imieniu poetów w Chicago, którzy skupiają się w naszej organizacji  The Polish Arts And Poetry  Association podziękowanie za dotychczasową współpracę, znakomite relacje poetyckie, a przede wszystkim za okazaną życzliwość nam poetom z drugiej strony Atlantyku.  Serdecznie dziękuję za bezcenne wsparcie na łamach Waszego magazynu, jesteście dowodem tego, że poezja może łączyć ludzi niezależnie od tego gdzie są lub mieszkają.

Z wyrazami szacunku i uznania,

                                                 Adam Lizakowski

Wrzesień 12, 2018

 

 

MARLENA ZYNGER  
Warszawa

                        Podziękowanie za pracę na rzecz młodych 

Nie potrafię pisać przemówień pochwalnych ani dziękczynnych, ale uważam, że są sytuacje, kiedy młodzi ludzie powinni odważnie stanąć i podziękować. Publicznie wyrazić słowa wdzięczności i szacunku dla tych, którzy zaawansowani doświadczeniem i posiadający wiedzę, przekazują ją bezinteresownie dalej. Bez względu na to, czy to się innym podoba i czy jest poprawne politycznie. W moim literackim środowisku służba na rzecz innych ludzi, szczególnie młodszego pokolenia jest zjawiskiem niezmiernie rzadkim. Bowiem poziom egocentryzmu i samouwielbienia przekracza w tej grupie zawodowej wszelkie dopuszczalne normy. Oczywiście istnieją koła młodych, ale jest ich niewiele i nie działają w stopniu zadowalającym. A oprócz nich, niestety, nie dzieje się prawie nic. Więc młodzi ludzie chcący się czegoś nauczyć, przyklejają się do starszych i asystują im. Obserwują ich działania, pomagają. Generalnie funkcjonują jak dawni czeladnicy terminujący u swoich mistrzów. Oczywiście większość „starych wyjadaczy” opędza się od takich "młodych namolnych". Są też jednak tacy, jak poetyckie małżeństwo Aleksandra i Barbary Nawrockich, którzy piszą i prowadzą ogólnopolskie pismo literackie „Poezję dzisiaj”, organizują międzynarodowe festiwale literackie, a jednocześnie chętnie włączają w swoje działania młodych, dając im szansę wykazania się i nauczenia czegoś.   

Barbara i Aleksander Nawroccy prowadzą „Poezję dzisiaj” od 1998 roku. W 2013 roku uroczyście obchodzili ukazanie się 100. numeru swojego dwumiesięcznika. Jak się później okazało, do tych obchodów przygotowywali się już dużo wcześniej i to na różne sposoby. Między innymi postanowili dać szansę młodemu poecie, którego fascynuje również praca redaktorska, szansę na wydawanie jego własnego pisma, które początkowo mogłoby być kolportowane z „Poezją dzisiaj”. Byłam jedną z zainteresowanych. Miałam pomysł na kwartalnik, ale kompletnie nie wiedziałam w jaki sposób dotrzeć z nim do kręgu zainteresowanych. Z tego, co wiem od Państwa Nawrockich, takie chęci „podczepienia się” i rynkowego startu (EMPiK-owy ogólnopolski kolportaż) wyrażali też moi dwaj koledzy po piórze – Juliusz Erazm Bolek oraz Miłosz Kamil Manasterski. Juliusz wydawał "Enigmę", Miłosz stworzył pierwszy numer „Wisły”. Ja zaproponowałam swój „LiryDram”. I w ten sposób 1. numer „LiryDramu” ukazał się ofoliowany razem z 100. numerem „Poezji dzisiaj”. Dostałam swoją szansę. Miałam okazję zaistnieć w środowisku. Słuchać i być słuchaną. Dzielić myśli. Prowadzić dialog. To był start. Jedynie początek. Ale ten pierwszy krok, wiara i zaufanie, jakim obdarzyli mnie Państwo Nawroccy, później zaowocował. Dał mi siłę i pewność, ogólnopolskie i międzynarodowe kontakty, które pozwoliły mi rozwinąć skrzydła. I kilka lat później stać się już nie tylko redaktorem naczelnym, ale też niezależnym od nikogo wydawcą. 

Dzisiaj – w dwudziestolecie istnienia ich dwumiesięcznika „Poezja dzisiaj” – uważam za stosowne podziękować Państwu Nawrockim. A wyrażoną wdzięcznością podkreślić ich rolę i postawę, jednocześnie zwracając uwagę innych pisarzy, wydawców i związków literackich na to, jak ważne jest niezapominanie o młodych i równoległa praca edukacyjna na ich rzecz. Młodzi byli, są i będą. Krótkowzrocznością i głupotą jest zapominanie o tym.

 

                                                                                  Marlena Zynger