knigi
anima

 

David Jou - Zapisy wszechświata

Biblioteka Nr 81

 

David Jou, poeta kataloński (urodził się w roku 1953 w mieście Sitges) jest autorem 15 tomów poezji. Jego wiersze zebrane zostały opublikowane w tomach pt. „ L’èxtasi i el càlcul” (Ekstaza i kalkulacja, 2002) i „L’huracà sobre els mapes” (Huragan nad mapami, 2004). W swoich utworach porusza przeważnie tematy naukowe, religijne, filmowe, społeczno-polityczne. Jego obrazy poetyckie są inspirowane przyrodą i nauką. Z wydanych tomów poezji należy wymienić: „Mirall de vellut negre” (Lustro z czarnego welwetu, 1981), „Joc d’ombres” (Gra cieni, 1988), „Bestiari” (Bestiarium, 2002), „Els ulls del falcó maltès” (Oczy sokoła maltańskiego, 1999), Tranfiguracions (Transfiguracje, 1988) „A la deriva blava” (W nurcie błękitnym, 1996), „Escuma i turbulencia” (Piana i turbulencja, 2004), „A Barcelona” (W Barcelonie, 2004). Wiele jego wierszy przełożono na język hiszpański, francuski, angielski, niemiecki, rosyjski i węgierski. Jest także autorem esejów naukowych: „Materia i materialismo” (1999), „El temps i la mem’ria en la ciencia contemporàna” (Czas i pamięć w nauce współczesnej) (2001), „Ciencia, fe, poesia” (Nauka, wiara, poezja) (2003) i miał liczne wykłady naukowe. Studiował związki historyczne i kulturalne nauki (jak obecnie początki termodynamiki) i ich wpływy kulturalne, związki między nauką a poezją, nauką a teologią. Jest profesorem Wydziału Fizyki materii skondensowanych Uniwersitat Autonoma de Barcelona. Zajmuje się  termodynamiką procesów nieodwracalnych i mechaniką statystyczną systemów poza równowagą. W tej dziedzinie opublikował wiele artykułów w międzynarodowych czasopismach fachowych i książkach. Warto tu wymienić: „Extended irreversible thermodynamics”, „Thermodynamics of Fluids under Flow”, oraz “Introduction to the thermodynamics of biological processes”. Otrzymał nagrody naukowe (Nagroda króla I. Jana-Karola, Nagroda miasta Barcelona, Medalla Narcis Monturiol, Eduard Fontseré), jest członkiem sekcji Nauki i Technologii l’Institut  d’Estudis Catalans, Akademii Królewskiej Doktorów, Królewskiej Akademii Nauk w Madrycie (Real Academia de Ciencas Exactas, Fisicas y Naturales de Madrid). Do niektórych wierszy z tego tomu napisano muzykę i wydano płytę CD.

 

Geneza (Gènesi)


Atomy,
rosnące powoli w gorących brzuchach gwiazd,
łączące protony i neutrony potrzebne
żeby były nie tylko wodór, lecz helium,
węgiel, azot, metale
ciężkie, coraz cięższe, aż powstanie
pył wyrzucony, rozprężający się w sferach rosnących,
pył bardzo obcy w oceanach próżni i wodoru...
Oh, ile światła,
ile ciepła w źródłach tej materii,
teraz ręką dotykalnej, aż cała ta ręka
która dotyka, gniecie, bije, rozszarpuje!
Teraz, na odległość,
resztki gwiazd pierwotnych, najbardziej antycznych...

 

 

Promienie X (Raigs X)


Znaliśmy pewne zielone światło wsteczne, przezroczyste i delikatne: liście na słońcu, filigranowość naczyń, labirynt uporządkowany i subtelny,

ale nie my: odporne na światło, nieprzejrzyste, z całym wnętrzem zawsze w cieniu, za wyjątkiem, kiedy z przemocą, lancet lub nóż otworzyły drogę bolesną dla wzroku.

Ale patrzcie na prasę Wiedeńską, styczeń 1896, ten obraz to jedna ręka, mięso jest niewidoczną aureolą
a kości widmowe ujawiły się rozchodząc jak gałązki lub korzenie

i obrączka zdaje się pływać w dziwnej nieważkości, jakby teraz przemieniona w pierścień Saturna przez pracę pewnego Roentgena.

Na tym obrazie zlewa się życie i śmierć. Kto widział nagą rękę bez śmierci? Ale ręka wcale nie cierpi, unosi się, rusza przed ekranem,

a mięso jest jak mgła jesienna w ulicach oświetlonych, kiedy drzewa rzucają bardzo długie i eteryczne cienie, a kopia liści –zieleń fosforyzująca.

Teraz złamana kość będzie osadzona dokładniej, ale będzie  potrzebna większa uwaga, większy kontrast, żeby subtelność szczegółów delikatnych była widoczna w grze cieni i świateł,

trzeba będzie nauczyć się malowania wnętrza, jak artyści malarze grają ze światłem na twarzy, wstrzykiwać dziwne płyny, by uwidocznić siatkę tętnic i żył, żeby ubrać tę nagość w szmatki labiryntu.

Nie wszytko będzie pogodnym przy rozważaniu cieni: uporczywie odmawiamy, że oznaka bólu na ekranie może obrócić się  w zjawisko oczywistego guza, grożącej złośliwości niszczącej. To światło będzie szczere, ale gorzkie.

Ale teraz nie myślcie  o tym, wpatrujcie się w ten obraz, w rękę, ofiarowaną wam jak owoc, tajemnicze światło, co było dotąd zabronione; Cieszcie się przez chwilę z tej przezroczystości, co z nas zrywa śmiertelność. A potem odzyskujcie  dla siebie mięso nieprzezroczystości, wagę i trwałość.