anima

 

 

Drodzy czytelnicy i miłośnicy poezji

 

Nr 131/132

W tym roku XI Festiwal Poezji Słowiańskiej przypada na dwudziesty rok wydawania „Poezji dzisiaj”, dlatego razem z zaproszonymi twórcami krajowymi i zagranicznymi – poetami i tłumaczami naszej literatury, wróćmy do początków stawania się pisma. Goście zagraniczni to m.in. Tatiana Żitkowa – poetka, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Pisarzy – z Rygi, Ludmiła Kebicz – poetka, prezes Grodzieńskiego Oddziału Pisarzy Białoruskich, Siergiej Głoviuk – poeta, organizator międzynarodowych festiwali Słowian pn. Śpiewające Pióra i na wniosek „Poezji dzisiaj” laureat Nagrody pieniężnej MKiDN za wydanie dwujęzycznej antologii poezji polskiej – z Moskwy, Liubow Krasewskaja – poetka, wiceprezes Oddziału Związku Literatów Białoruskich w Brześciu, autorka antologii poetów polskich, Gizella Csisztay – na wniosek „Poezji dzisiaj” laureatka Nagrody pieniężnej MKIDN za przekłady literatury polskiej – z Budapesztu, prof. György Mandics – poeta, prozaik, tłumacz literatury polskiej z Budapesztu, Peter Gehrisch – poeta, tłumacz literatury polskiej – z Drezna, dr Marina Ilie – wykładowczyni na wydziale Polonistyki w Bukareszcie, Adam Lizakowski – poeta, na wniosek „Poezji dzisiaj” laureat lauru Polskiego Komitetu ds. UNESCO – z Chicago, etc. W imprezie obok zaprezentowania twórczości ich oraz polskich poetów  przypomniane zostaną czasy powoływania do życia „Poezji dzisiaj”.                                                                                                    

20 lat istnienia pisma literackiego, to nie powinno być dużo. W Rumunii jedno z pism literackich ma już ponad 150 lat. Tymczasem moje ulubione pismo, na którym się wychowałem, „Współczesność” istniała zaledwie 15 lat, „Nowy Wyraz” 9 lat, „Poezja” 26 lat. Żal mi było tylko zlikwidowanej „Współczesności”, którą potrafiłem czytać „od deski do deski”. Pozostałe były psychicznie nie moje, chociaż od czasu do czasu coś w nich zamieszczałem. Jednak zdziwił mnie bezgłośny upadek „Poezji” w r. 1991, przez którą w charakterze redaktorów przewinęła się plejada-elita poetów: Przyboś, Jastrun, Buczkówna, Herbert, Grochowiak, Gąsiorowski, a i eseistów niemało. Może była w tym zasługa ostatniego jej naczelnego, który „popokładał” poprzednie pisma, do których na stanowisko naczelnego przydzielał go kolejno wydział kultury ówczesnego KC, a kiedy zabrakło wsparcia,  ideowego i finansowego, w nowej sytuacji nie umiał się odnaleźć. I co osobliwe, środowiska narzekały na brak pisma typu „Poezja”, ale nikt palcem nie kiwnął, żeby je wskrzesić. Ja w tym czasie miałem dobrze prosperujące wydawnictwo własne, IBiS, istniejące do dzisiaj, ale w latach 90. przynosiło ono określony dochód, mimo oszustw niektórych dystrybutorów. Dlatego przemyśliwałem także o ponownym wydawaniu pisma poświęconego poezji. Koledzy poeci popierali te moje przemyślenia i czekali, co zrobię. Wtedy jeszcze wszyscy myśleliśmy po dawnemu, że trzeba pójść do władz, przedstawić program, a one otworzą kasę. Tym bardziej, że dla paru pism poprzednio istniejących rzeczywiście tę kasę otworzono. Zadzwoniłem tedy do Ministerstwa Kultury, podałem cel i umówiono mnie na spotkanie, dość prędkie, co dziś nie byłoby możliwe. Dla odwagi zabrałem ze sobą paru kolegów po piórze, m.in. Piotra Kuncewicza,  Krzysztofa Boczkowskiego, Romana Śliwonika. Sekretarka fuknęła, że miałem przyjść sam, a przyprowadziłem grupę, jednak wpuściła nas do ministerialnego gabinetu. Przyjął nas wiceminister, Sławomir Ratajski, obecnie sekretarz generalny Polskiego Komitetu ds. UNESCO. Pomysł zaakceptował, przeegzaminował mnie z moich możliwości lokalowo-finansowych i orzekł, że jeśli wyjdzie pierwszy numer pisma, postawi wniosek o przyznanie dotacji na dalsze numery. Po wyjściu na korytarz koledzy zamiast rozmawiać o programie Pisma, zaczęli się mnie dopytywać, ile będą zarabiać. I właściwie tak powinno być w szanującym kulturę państwie. A minister słowa dotrzymał i wsparł finansowo koszty druku pierwszego numeru Pisma, lecz wkrótce został mianowany ambasadorem bodajże w Argentynie, a nowi ministrowie nie kwapili się z przedłużeniem dotacji, ani tym bardziej szef Biblioteki Narodowej, który pochwalił dobrą inicjatywę i robotę, ale „Poezji dzisiaj” nie przyłączył do 5 wybranych, będących na garnuszku państwa, w imieniu którego je finansował. A Pismo, którego 1 nr wyszedł w grudniu 1998 r. w dwustulecie urodzin Adama Mickiewicza i rocznicę śmierci Herberta, przyjęło się, od razu, wśród czytelników, twórców, księgarzy i kolporterów, więc żal było zostawić zaczęte dzieło. Sprzedałem dopiero co kupiony samochód, volkswagen i pociągnęliśmy dalej. I nie dajemy się do dzisiaj, pamiętając, że w r. 1935 moi rodzice w ciągu jednej nocy musieli zbudować dom, na pocarskim poligonie wojskowym, który jeszcze stoi, więc i my robimy to, co dla innych niemożliwe. Czasem wpadnie dotacja, ale tylko czasem i dość mizerna. Ale się trzymamy. Kolejne numery nie zalegają stosami na makulaturze, jak te wspierane tłustymi kwotami przez m. in. Instytut Książki. O „Poezji dzisiaj” wiedzą w Europie, Afryce,  obydwu Amerykach, Australii i nawet na Syberii.

W redakcji poprzedniej „Poezji” pracowało 13 osób + samochód, + możliwości wyjazdu na wczasy rodzinne + obszerny lokal + całkowite dotowanie jej z budżetu państwowego. W naszej „Poezji dzisiaj” – dwie, bezetatowo, bez dotacji, bez przydziałowego lokalu. O tych różnicach zapewne prawie nikt nie ma pojęcia. Praca ogromna,  wielu przyjaciół  podziwia nasz trud, a –  co nieco nieprzyjaciół pisze listy gdzie tylko może, z żądaniem, żeby nam odebrać dotację, której nie mamy, więc nikt nie może Pisma zlikwidować. Nie ma też cenzury. A propos tejże. Jednak ona jest, tylko w innej formie niż kiedyś. Ongiś zdejmowano wiersze, eseje, zatrzymywano książki.  Ale można się było odwoływać, targować, niecenzuralne zastępować czymś aluzyjnym. Dziś odmawia się definitywnie dotacji – co w wielu przypadkach równa się likwidacji pisma. Odmawiają bezimienne zespoły – sądy kapturowe i zapewne nie mogą pojąć, że mimo ich pracowicie odrzucanych składanych przez nas wniosków o dotację  „Poezja dzisiaj”, założona w r. 1998, cały czas istnieje, publikując twórców ponad podziałami, ma zasięg krajowy i międzynarodowy, promuje poezję, współczesną twórców krajowych oraz wiersze poetów zagranicznych; wydany został nawet numer poświęcony twórczości Aborygenów. Zdarzyło się także wydać nam parę numerów czterojęzycznych. „Poezja dzisiaj”, zwolenniczka klarownej polszczyzny, wylansowała i konsekwentnie drukuje twórczość polskich emigrantów z całego świata i zaprasza ich na organizowane przez siebie  ważne imprezy, jak np. Światowy Dzień Poezji UNESCO, pomaga także w wydawaniu ich książek, przybliża również twórczość klasyków naszej literatury: Różewicza, Herberta, Ernesta Brylla, Noblistów: Miłosza i Szymborską, wylansowała także w Polsce późniejszego Noblistę, Tomasa Tranströmera /Szwecja/. Jak ważne jest to Pismo świadczy fakt, że oprócz polskich czytelników, bibliotek i instytucji kulturalnych, prenumerowana jest m. in. Przez Bibliotekę Kongresu USA, Bibliotekę Uniwersytetu w Harvard, Bibliotekę Publiczną w Nowym Jorku, w Cambridge, w Toronto, Ontario, w Londynie, Paryżu, Monachium, Berlinie, etc.

Nasi dystrybutorzy krajowi, m.in.: Pol Perfect, Kolporter, Ruch, Garmond Press, Lexicon.

Obecność pisma w salonach Empik.

PS. Dla przypomnienia, zamieszczam mój pierwszy wstępniak z 1 nr „Poezji dzisiaj” /grudzień 1998/, czyli program, realizowany konsekwentnie przez wszystkie dotychczasowe lata.

 

 

Od Wydawcy

            Drodzy poeci i miłośnicy poezji

            Postanowiliśmy w roku Mickiewiczowskim wznowić wydawanie miesięcznika POEZJA, którego ostatni numer ukazał się w połowie roku 1990.  Okazało się bowiem, że w kulturze polskiej zabrakło ogólnopolskiego pisma opiniotwórczego, mogącego na bieżąco odnotowywać ważniejsze wydarzenia literackie i kulturalne, ukazujące się książki poetyckie, interesujące debiuty, festiwale literackie i konkursy. Brak POEZJI w kraju mającym najlepszych w świecie poetów, w tym ostatnio dwoje noblistów, był smutnym paradoksem.

            Ponieważ Wydawnictwo Książkowe IBiS ma już duże doświadczenie w wydawaniu tomów wierszy i antologii poetyckich oraz popieraniu młodych talentów, dlatego uwierzyło, że potrafi na trwałe przywrócić poezji POEZJĘ. Na razie robi to na własny koszt, ale cel wart jest ryzyka.

            Pismo będą współredagować ludzie o dużym autorytecie literackim, żyjący zarówno w kraju, jak i za granicą. Wierzymy, że POEZJA zintegruje nie tylko poetów z dorobkiem, ale weźmie także w opiekę twórców ludowych, pozostawionych obecnie samym sobie.    

            LICZYMY NA MŁODZIEŻ PISZĄCĄ, KTÓRA PRZEKAZAĆ MOŻE POEZJI NOWĄ WRAŻLIWOŚĆ I WŁASNY SMAK ARTYSTYCZNY.

            Uważamy za niezbędne wprowadzenie do Pisma następujących działów: współczesna poezja polska, esej – poświęcony również problematyce z pogranicza psychologii i filozofii twórczości, krytyka literacka, historia polskiej poezji, częściowo przekłady, poezja dla dzieci, piosenki poetyckie, dokumentacja wydarzeń literackich oraz kontakty ze środowiskami twórczymi i czytelniczymi.

            Zamierzamy wydawać numery monograficzne.

            Obiecujemy publikować informacje o ważniejszych konkursach poetyckich i drukować nagrodzone utwory.

            Pismo dedykujemy miłośnikom poezji, twórcom i naukowcom, studentom kierunków humanistycznych oraz nauczycielom i uczniom szkół średnich.

            Jesteśmy przekonani, że nasze pismo ponadśrodowiskowe, redagowane przez fachowców, odegra ważną rolę twórczą, informacyjną i integracyjną.

            Zaczynamy w roku ważnym, 200-lecia urodzin Adama Mickiewicza oraz odejścia Zbigniewa Herberta. Dlatego pierwszy numer pisma został poświęcony tym dwom luminarzom polskiej poezji. Obydwaj genialni twórcy są autorytetami moralnymi i artystycznymi polskiej kultury, obydwaj umieli powiedzieć NIE przemocy i zniewoleniu, obydwaj „nad martwym wzlatywali światem, nowości potrząsając kwiatem” i zalecali „strzec się oschłości serca i kochać źródło zaranne” Zawężonemu do praw ekonomii światu powtarzamy za NIMI zawsze aktualne przesłania:

Martwe znasz prawdy, nie znane dla ludu,
Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce,
Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!
Miej serce i patrzaj w serce.

                                               Adam Mickiewicz

Powtarzaj stare zaklęcia ludzkości i bajki i legendy/…/
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem/…/
Bądź wierny Idź.

                                               Zbigniew Herbert

  _ _ _ _  _ _ _ _ _ _ _ _  _ _ _ _  _ _ _ _ _ _ _ __ _ _  _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _  _ _ _ _            

To tyle 20 lat temu. I temu programowi Pismo jest wierne, co i raz dodając:

Płomień rozgryzie malowane dzieje,
Skarby mieczowi spustoszą złodzieje,
Pieśń ujdzie cało.       

                                               Adam Mickiewicz

To przesłanie do dzisiejszych administratorów kulturą, wielokrotne. I prawie zawsze próżne. Żeby poeci za Kochanowskim w każdym pokoleniu mogli powtarzać:

            Sobie śpiewam a Muzom

I powtarzać za wieszczem Mickiewiczem:

            – Jedźmy, nikt nie woła.

Pocieszając się jednak smętnie:

            Bo z rymów co za korzyść krom próżnego dźwięku!

Mimo iż:

            …………………………że przedsię za laty

            Nie będą moje czułe noce bez zapłaty.

 

Ale chyba wieszcz Kochanowski rozminął się z nadzieją. Jak na dzisiejsze czasy.

 

Aleksander Nawrocki