knigi
anima
okl

10 lat Poezji dzisiaj

Równo 10 lat temu ukazał się pierwszy numer Poezji dzisiaj, poświęcony Mickiewiczowi, w 200-lecie jego urodzin i Herbertowi, w rocznicę śmierci. Zaczynaliśmy z nadzieją i w innym dla kultury niż dzisiaj czasie. Zaczęliśmy bez żadnej reklamy i sponsorów, a mimo to czytelnicy od razu wyszli Pismu naprzeciw i w samym tylko Pol-Perfekcie, do dzisiaj głównym dystrybutorze Poezji dzisiaj, sprzedało się 3/4 nakładu. Nie było też żadnych oficjalnych fanfar, za to mnóstwo listów od czytelników, witających pogrzebane w r. 1990 przez mało operatywną poprzednią redakcję, swoje Pismo. Dla zachowania równowagi, w radości dla zmartwych-wstałej, warknęły również dwie osoby ze środowiska kultury: krytyk i poeta, opłacone zresztą przez naczelnego Pisma, którego dawno już nie ma, a warkliwe osoby zaczęły pisać u nas, ale merytorycznie, bez ujadania.

Na promocję drugiego numeru, poświęconemu Lechoniowi i ks. Twardowskiemu zaprosiliśmy ks. Jana. Przyszło ponad 200 osób, głównie młodzieży i zakupiono ponad 300 egzemplarzy Poezji dzisiaj, a spotkanie trwało parę godzin.

Dziś oddajemy Państwu do rąk numer 62. Mogłoby być ich więcej, ponad 100, ale oficjalne czynniki od kultury zamiast ręki, podawały nam kciuk i to tylko od czasu do czasu. Taką kciukową w ówczesnym Ministerstwie Kultury przez kilka lat była Magdalena Ślusarska, persona wyjątkowo stronnicza. Za jej panowania na wydawanie Poezji dzisiaj, nie wpłynęła nawet złotówka wsparcia. Mimo to w ciągu 10 lat istnienia prze-kroczyliśmy cele, postawione w nr 1 Pisma. A więc wydaliśmy kilkanaście numerów monograficznych, poświęconych twórczości Mickiewicza, Sło-wackiego, Norwida, Przybosia, Leś-miana, Miłosza, ks. Twardowskiego (3 numery), Herberta, Różewicza, po części Karola Wojtyły i Wisławy Szymborskiej, prezentowaliśmy dorobek prężnych środowisk literackich, debiuty, wiersze dzieci i dla dzieci, wydaliśmy dwa obszerne numery poświęcone poezji węgierskiej i rosyjskiej oraz numer poświęcony częściowo współczesnej poezji francuskiej, a także polskim twórcom z Wileńszczyzny. Wyszło też 7 numerów dwu i czterojęzycznych, z okazji Światowych Dni Poezji, których głównym organizatorem, od samego początku – na propozycję Polskiego Komitetu ds. UNESCO stała się Poezja dzisiaj. Światowe Dni Poezji od razu rozrosły się w imprezę ogromną i międzynarodową: 100 dni poezji w różnych miejscach Polski oraz na Wileńszczyźnie, podczas których odbywają się spotkania z wybitnymi twórcami z całego świata, przyznawane są nagrody dla wybitnych poetów polskich i – za upowszechnianie poezji polskiej – poetom zagranicznym. Dwie główne nagrody to: Nagroda kolejnego Światowego Dnia Poezji oraz od tego roku Laur Poezji Polskiego Komitetu ds. UNESCO. Nagrodzonemu twórcy główny organizator wydaje na swój koszt tom jego wierszy.

Przez minione 10 lat byliśmy i jesteśmy życzliwi i otwarci na wszelkie opcje, zjawiska poetyckie i merytoryczne dyskusje, których w Redakcji, dotyczących głównie stanu kultury polskiej, odbyło się kilkanaście, z udzia-łem przedstawicieli wielu środowisk, polskich i zagranicznych. Od samego początku nie wdawaliśmy się w pyskówki i prowokacje ze strony ludzi przeważnie małych i miernych jako twórcy, chociaż może sezonowo dobrze ustawionych w tzw. Środowiskach. Odpowiadaliśmy im krótko: jeśli potra-ficie wydawać lepsze Pismo, to je wydawajcie, a my wam pogratulujemy. Okazało się, że do tej pory nie potrafią, natomiast uważają, że Pismo powinno im się stworzyć, wyprowadzić na prostą i poprosić o jego prze-jęcie, wraz z zapewnieniem ogromnej kwoty dotacji.

Narzekania różnych środowisk, że nie ma np. ogólnopolskiego tygodnika opiniotwórczego dla literatury, są słuszne, ale nikt z władz kulturalnych tym się nie przejmuje. A ja tego narzekania nie rozumiem i odpowiadam: jeśli potrzebne wam Pismo, to dlaczego nie założycie go sami, za własne pieniądze? To wcale nie śmieszna i nie głupia podpowiedź. Trzeba tylko, żeby ktoś z narzekaczy poświęcił część własnego mieszkania na lokal redakcji, jak zrobił to m. in. w r. 1956 Leszek Szy-mański zakładając Współczesność. Następnie trzeba zebrać pieniądze. Po-dobno jest u nas ponad 10 000 poetów, a krytyków jeszcze więcej. Niechby każdy z nich dał co miesiąc na wydawanie pisma 100 zł x 12 miesięcy x 10 000 = 12 000 000 zł, tak, dwanaście milionów złotych, a za takie pieniądze tygodnik może być nie tylko wielotysięczno-nakładowy, ale i elegancko wydawany. Takie są czasy i tak trzeba robić. Niektórzy twórcy mogliby dać nawet więcej, otrzymują przecież wysokie nagrody. Zamiast organizować za nie bankiety, wypadałoby część kwoty przekazać na słuszny cel. A jeśli nie pismo papierowe, to internetowe, niebotycznie tańsze i będzie o wiele większy zasięg. Tylko że:

Panowie duza by już mogli mieć, yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy ino oni nie chcom chcieć

Bo:

Nic – tylko płacz i żal i mrok i nieświadomość i zatrata! yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?

Przypominam, że pierwszy dwuwiersz, to słowa Czepca z Wesela Wyspiańskiego, a drugi z Dziewczyny Leśmiana. Ci Czepcowie, lekce-ważeni przez elity w r. 1830, 1863 i później, wzięli podczas pierwszej wojny światowej sprawy w swoje ręce i wywalczyli niepodległość dla kraju. Bez nich co by zrobił sam Piłsudski i paru innych. A potem zatrzęśli posadami potężnego systemu w r. 1980, podali elitom na tacy rok 1989 i:

Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmartwiałych w nicość cudów, yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie Spistrudów.

Od tej pory mamy to, co mamy:

Bo nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?

Na pewno nikt z elit nie wpadł dotąd na to, że Dziewczyna Leśmiana może być wierszem aktualnym dziś i – Bardzo politycznym.

Ale czas kończyć, bo Święta ważniejsze. Jeszcze raz pozdrawiamy Państwa najserdeczniej. Wiem, że narzekający poeci mój pomysł nazwą irracjonalnym. Niech tedy cierpią dalej i zawiszczą innym. Tymczasem ja dziękuję przede wszystkim wiernym przez lata prenumeratorom za bycie z Poezją dzisiaj na złe i dobre, a niezdecydowanych zachęcam: to przecież Wasze Pismo, więc mu pomóżcie. Życzliwość bowiem powinna obowią-zywać w obydwie strony, a nie: ty mi daj, ale ja nie muszę. Dobrze wiecie, że ja jako redaktor naczelny i właściciel Pisma swoich wierszy prawie nie drukuję, za to Wasze ciągle. I cieszę się z tego.

Aleksander Nawrocki

spis treści