knigi
anima

 

Drodzy czytelnicy i miłośnicy poezji

 

Nr 74

Nie przypadkiem ten numer Pisma rozpoczyna się „Psalmem o głodzie” poety, który zmarł na raka, a swoich wierszy nie miał okazji nigdzie opublikować (interesował się również muzyką i malarstwem). Zrakowaciała jest bowiem  obecnie nasza kultura w mediach, a właściwie prawie wcale jej tam nie ma. Nie wszędzie tak jest. Przekonałem się o tym podczas pobytu w Macedonii na Wieczorach Poetyckich w Strudze, imprezie od lat prowadzonej z rozmachem, którą otwierała Minister Kultury, Elżbieta Kanczeska-Milevska, pięknym porównaniem poezji do modlitwy. W Sali Domu Kultury było ponad 500 osób, a drugie tyle stało na zewnątrz. Niebo iluminowały sztuczne ognie, przed wejściem stały dziewczęta z pochodniami, ubrane w narodowe stroje, a na scenie ponad 30 poetów odczytaniem swoich wierszy inaugurowało Święto Poezji. Prezydent Republiki Macedonii, Gjorge Ivanov, zaprosił wszystkich twórców, dwa autokary, do swojej rezydencji na prywatne spotkanie (w Polsce tego się nie praktykuje, nasz prezydent woli zamykać się ze swoimi animozjami i wywoływać kolejne upiory przeszłości). Tu, ponad jeziorem ochrydzkim wszyscy mogli czuć się jak w mitycznej Arkadii i tak się czuli.
Organizatorzy wydali też 300 stronicowy, starannie opracowany edytorsko dwujęzyczny (po angielsku i macedońsku) album pt. „Poezja z pięciu kontynentów”, prezentujący wiersze 82 uczestników ze wszystkich stron świata  + kilka publikacji aktualnego dorobku poezji macedońskiej. Nad jeziorem ochrydzkim w nocnej scenerii czytali swoje wiersze poeci norwescy, a na tarasie hotelu Drim poeci macedońscy. Zbiorowe spotkania z poezja odbywały się również na placach starej Strugi, gdzie scenografią były orientalne domy i ciasne bałkańskie zaułki, a potem szliśmy nad rzekę, która malowniczo przecina miasto, zastawioną obustronnie pasażami kafejek na świeżym powietrzu, żeby posiedzieć przy kawie po turecku. Jedną z części imprezy było sympozjum nt. „Poezja i muzyka”, na którym stwierdzono, że dobra muzyka jest poezją, a dobra poezja bywa muzyką. Powoływano się przy tym na średniowiecznych trubadurów, którzy łączyli jedno z drugim. Podobnie jest z mszami, podczas których słowu towarzyszy muzyka. W kulturach pierwotnych słowo było integralną częścią muzyki, stąd jego siła. W kulturze i tradycji Afryki tak jest do dzisiaj. Tegoczesnych przemów polityków, referatów naukowców i teoretyków kultury, długiego czytania wierszy przez poetów, zwykle się nie pamięta, bo nie są one integralną częścią przeżycia estetycznego. Tradycyjnie odbył się też kulminacyjny punkt imprezy, czytania po godzinie 20  wierszy na moście, spinającym poezję z rzeczywistością – tak wyraził się prowadzący koncert. Na rzece tańczyły żaglówki, a po obu jej stronach ok. 3000 słuchaczy przyszło odpocząć przy poezji. Niektórzy spacerowali, ale większość stała, przez ponad 3 godziny. Zaczęto wręczeniem złotego wieńca Tomaszowi Salamunowi, poecie ze Słowenii (przyznaje się do polskich korzeni, jeden z jego przodków nazywał się Biedrzycki). Wieniec duży, o średnicy ok. 30 cm, rzeczywiście złoty, ale nie do włożenia na głowę, spoczywał w dużej kasecie na błękitnej materii. Udało mi się go sfotografować, bo dla bezpieczeństwa kasetę zaraz gdzieś schowano. Nagrodę UNESCO za najciekawszy debiut poetycki roku otrzymał Ousmane Sarr, poeta z Senegalu, mieszkający w Paryżu, a Nagrodę Państwową Vesna Acevska (Macedonia) za twórczość własną.
Prezentację wierszy zaczęto od moich, ku niemałemu mojemu zaskoczeniu, ale przy tzw. największej oglądalności imprezy. Niektórzy poeci, z Zachodu, chcąc wywrzeć jak największe wrażenie na słuchaczach i być zapamiętanymi, zamiast czytać – beczeli, po koguciemu pieli, parskali – swoje wiersze, co z początku rozśmieszało, ale tylko z początku. Intencje wierszy publiczność natychmiast odgadywała po dobrej ich interpretacji, o czym miałem się przekonać. Podczas recytacji swojego utworu, po polsku, bo każdy czytał w swoim języku, w paru miejscach usłyszałem oklaski, a potem odbierałem gratulacje od Szwedów, Amerykanów, Turków, Bośniaków za stworzenie tzw. lirycznej dramaturgii w przekazie wiersza. Nie przechwalam się, oszczędnie informuję tylko. Uosobieniem poetyckiej urody była Beste Sakalli, Cypryjka. Jej naturalny urok na każdym robił wrażenie.
Mnie przygotowano jeszcze jedno zaskoczenie: podczas inauguracyjnego koktailu wręczono mi tom moich wierszy w tłumaczeniu na macedoński. Nie zapomnę też czytania wierszy w sercu gór, nieopodal Skopje, w kotlinie, którą przecina rzeka, a wokół sterczą tysiącmetrowej prawie wysokości skały oraz na starym bazarze w sercu stolicy, gdzie kolumnada wokół czworokątnego placu była naturalną dekoracją dla czytających wiersze poetów.

Opisuję prawie ze szczegółami, żeby unaocznić smutny fakt, że w tym roku nasze instytucje rządowe odmówiły na wiele imprez poetyckich dotacji, m. in. Instytut Książki w Krakowie na IX Światowy Dzień Poezji pod patronatem UNESCO i Ministra Kultury, na II Festiwal Poezji Słowiańskiej, na sesję literacką poświęconą J. Słowackiemu oraz na wydawanie „Poezji dzisiaj”. Kryzys niczego tu nie tłumaczy. Macedonii też nie ominął, podobnie Bułgarii, Rosji, a odbyły się tam przecież wspaniałe imprezy poetyckie, z udziałem władz państwowych. Tymczasem nasi władcy nie mają czasu słuchać poezji, bo muszą rządzić. Jednak mimo powyższych przeszkód finansowych postanowiłem, że II Festiwal Poezji Słowiańskiej musi się odbyć. Bez żadnych dotacji. Przy życzliwej tylko pomocy niektórych bibliotek i domów kultury. Na sesji literackiej zrobimy bilans osiągnięć słowiańskich w literaturze, chociaż częściowy, za ostatni rok. Spojrzymy na znajomość naszej literatury w świecie od zewnątrz, oczami Paryżan, Wiedeńczyków, Rosjan, Słowaków, Włochów, Węgrów. Czy jesteśmy jeszcze dla nich atrakcyjni, bądź nie i dlaczego? Goście zgodzili się przyjechać honorowo. Prócz sesji literackiej odbędą się poetyckie koncerty i wyjazd do Ostrołęki i Kadzidła, miejsc wyjątkowo życzliwych i wyjątkowo podatnych na poetycką integrację Słowian. Redakcja pomyślała także o uhonorowaniu twórców zagranicznych nagrodami za upowszechnianie poezji polskiej w świecie. Nie jesteśmy bowiem politykami, dlatego umiemy życzliwym odpłacać życzliwością. Za to pamiętamy o losie Norwida, dlatego nie chcemy, aby nasze życie literackie trafiło do przytułku.

 

                       Aleksander Nawrocki

spis treści