knigi
anima

 

Drodzy czytelnicy i miłośnicy poezji

 

Nr 81

Ten numer w całości poświęcamy III Festiwalowi Poezji Słowiańskiej, w którym wezmą udział wybitni i znaczący organizacyjnie twórcy z krajów słowiańskich i ze Słowiań-szczyzną zaprzyjaźnionych. Wspólnie na sesji literackiej zastanowimy się nad „Fenomenem literatury polskiej w Słowiańszczyźnie”. „Polska Chrystusem narodów”, „Polska Winkelriedem narodów”, „Za waszą i naszą wolność”, słowem heroizm, ale również mistycyzm, metafizyka i… „Pan Tadeusz”, czyli ojczyzną staje się każdy polski dom i każde polskie serce w każdej stronie świata, które zastępują brak ojczyzny na politycznych mapach Europy. Zostaną także wręczone Nagrody „Poezji dzisiaj”: za debiut poetycki w języku polskim poetce spoza naszego kraju, za upowszechnianie poezji polskiej w świecie, za przekłady polskiej literatury. Naszym obowiązkiem jest pamiętanie i wspomaganie naszych przyjaciół-tłumaczy i popularyzatorów polskiej literatury, bo dzięki nim jest ona żywa poza granicami i owocuje również dla innych. Poza tym uważamy, że odtrutką  na stechnicyzowaną cywilizację amerykańską, oddalającą człowieka od człowieka, może być kultura Słowian, z jej bezpośrednimi więzami międzyludzkimi, spontanicznością, śpiewaniem od serca, życzliwością i naturalnością. Dlatego poza rozważaniami naukowymi będziemy mogli posłuchać poezji w interpretacji wybitnych słowiańskich wokalistek oraz szkolnej młodzieży w gościnnych progach Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza oraz w kawiarni Literatka, gdzie śladami przodków wskrzesimy ich obyczaje: po wieczerzy będziemy rozmawiać o poezji i przy dźwiękach pianina czytać chętnym nasze wiersze. Wymienimy też między sobą licencje poetyckie i ponawiązujemy nowe kontakty. Słowem zawładnie nami święto poezji słowiańskiej. Nie zabraknie też pięknych wykonawczyń i odbiorczyń wierszy, bez których świat mężczyzn pogrążyłby się w monotonnej szarzyźnie. Z doświadczenia wiem, że na wszystkich wydarzeniach kulturalnych przeważają kobiety i nierzadko są one jedynymi uczestnikami imprez. Podejmiemy również i to zagadnienie: dlaczego mężczyźni tworzą kulturę, ale rzadko uczestniczą w jej konsumpcji, uchylają się od jej współodczuwania.
Gościom z zagranicy przedstawimy nowe generacje poetyckie oraz zaprezentujemy wiersze młodych poetów słowackich, współpracujących z kwartalnikiem „Dotyky”, wychodzącym w Bratysławie.  Gościem specjalnym będzie Ireneusz Betlewicz, poeta i grafik, który pisze i maluje narzędziem trzymanym w ustach.
Odbędą się także spotkania autorskie w szkołach oraz sesja wyjazdowa w zawsze życzliwej poezji Bibliotece Ostrołęckiej im W. Gomulickiego.
Chcę także zwrócić Państwa uwagę na żywą inność wierszy dwóch naszych nowych autorów: Anny Mieczyńskiej i Andrzeja Naglaka, dotąd raczej nie ujawniających się publicznie jako poeci.
Dziękuję współorganizatorom imprezy: Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza oraz Bibliotekom i Domom Kultury, które będą gościć poetów.  I zapraszam wszystkich, spragnionych poetyckich nowin, na Słowiańskie Święto Poezji. Program imprez w załączeniu.

                                                                      

Aleksander Nawrocki                                                                       

                                                                                  spis treści                                                           

 

                                                                      

Festiwale poezji

                                                                      


Festiwale poezji są ważne z wielu względów. Po pierwsze integrują środowiska literackie, krajowe i międzynarodowe. Po drugie powodują  wymianę licencji poetyckich wśród twórców. Po trzecie – przyciągają odbiorców kultury o innej, niż proponowana nieustannie przez media, wrażliwości. I oczywiście przypomnienie o nieustannej wartości książki. A twórców od zarania świata cenili co rozumniejsi władcy, najpierw miast, potem państw, o czym pamiętają i dzisiejsi, wybieralni przez narody ich przewodnicy. W tym roku piąty Festiwal Poetów  Słowiańskich w Warnie otworzył prezydent Bułgarii, co znacząco podniosło rangę imprezy, a tym samym i poezji. A na „Wieczorach Poetyckich w Strudze” /Macedonia/, podczas wręczania Złotego Lauru bułgarskiemu poecie, Lubomirowi Levczevowi, obecni byli dwaj prezydenci: macedoński i bułgarski. Podczas prezentacji dorobku poetów zagranicznych są także przedstawiciele ambasad, od tego roku również polskich. Najbardziej o swoich twórców dbają dyplomaci rosyjscy. Placówki rosyjskie zawsze goszczą na swoich pokojach wszystkich gości imprezy. Placówki polskie jak dotąd wymawiały się zawsze cięciami budżetowymi na kulturę.
Jak co roku, tak i w tym niepowtarzalne były V Słowiańskie Spotkania Ełki Niagołovej w Warnie. Bliskość morza i słowiki, pracowicie głoszące swe uczucia w ciepłe majowe wieczory, dodają szczególnego uroku temu poetyckiemu świętu, prowadzonemu przez charyzmatyczne małżeństwo: poetkę Ełkę i znawcę sztuki malarskiej – Valeriya Poshtarova. Oprócz obowiązkowych sesji literackich i spotkań z poetami, jak zwykle najcenniejsze są twórcze integrowania się wieczorne, na których każda delegacja stara się przedstawić z jak najciekawszej strony, a śpiewy przy symbolicznych lampkach bałkańskiego wina, przy czym Słowianie bałkańscy i rosyjscy w śpiewie naprawdę nie mają konkurencji, nadają inny wymiar bezbarwnej zazwyczaj codzienności.
II Festiwal Poezji „Śpiewające listy” im. Aleksandra Puszkina w Twerze, Rosja, ma wymiar bardziej roboczo- naukowy. Więcej na nim obrad, sesji, otwierania wystaw i składania wieńców niż części biesiadnych. Wszyscy twórcy po takiej imprezie czują się dowartościowani informatycznie. Mnie podobało się spotkanie poetów z tłumaczami ich wierszy i porównywanie oryginałów z przekładami oraz okrągły stół o problemach finansowych , jakie mają wydawcy obcych literatur: brak dobrych tłumaczy i dobrych za przekłady pieniędzy. Kiedy jednak zaproponowałem, że ufunduję nagrodę  dobrej rosyjskiej tłumaczce, bądź tłumaczowi, chętnych przełożeniu interesującej polskiej powieści, nikt się nie zgłosił, choć nagroda opiewała na 5000 Euro. Głównym organizatorem Twerskiego Festiwalu jest wybitny rosyjski poeta i tłumacz, wydawca serii antologii poezji słowiańskiej „Iz wieka w wiek”, Siergiej Głowiuk. W serii tej jako ostatnia, nie z winy Rosjan, ale polskiego niedogadania się poetów, miała być wydana w tym roku dwujęzyczna antologia poezji polskiej, ale zabrakło pieniędzy na twarde okładki, bo kryzys dotknął sprawiedliwie wszystkie kraje jednakowo, zwłaszcza jeśli idzie o wydatki na kulturę. Gdyby prezesi polskich Związków Twórczych nie grzebali się i nie deliberowali, kto powinien być w antologii, a kto nie, mielibyśmy ją już pięć lat temu.
W tym roku po raz pierwszy twórcy z Łotwy: Marat Kalandarov / prozaik, dziennikarz, prezes MAPP – Międzynarodowego Stowarzyszenia Autorów i Publicystów, mającego swe agendy w 40 krajach świata/ oraz Oleg Michalewicz /poeta, prozaik, wydawca, sekretarz generalny MAPP/, zorganizowali po raz pierwszy spotkanie przedstawicieli członków MAPP ze wszystkich stron świata, którzy podzielili się swymi doświadczeniami w sposobach promocji literatury w różnych częściach naszego globu. W parku na estradzie prezentowali się wszyscy zaproszeni twórcy: wierszem, prozą i śpiewem – jak się okazało – najbardziej międzynarodową formą przekazu, rozumianą bez tłumaczenia przez wszystkich. Mnie najbardziej podobał się poetycko- muzyczny koncert w imponującej gotyckiej katedrze św. Piotra oraz nieoficjalny wieczór integracyjno- pożegnalny polskiej delegacji w jednym z lokali, umieszczonych w piwnicy, jakich w Rydze jest mnóstwo. I spacer po ryskim bazarze, gdzie wszystkie panie, od lat 8 do 80 paradowały w dziewiczych wiankach na głowach, jak się okazało, na cześć św. Jana Chrzciciela, no i najkrótszych białych nocy.
Ze wszystkich imprez poetyckich najstarsze są macedońskie „Wieczory Poetyckie w Strudze”, w tym roku odbywające się już po raz czterdziesty dziewiąty. Samo ich umiejscowienie w hotelu Drim, zbudowanego bezpośrednio na brzegu ochrydzkiego jeziora,  dodaje aury temu największemu chyba na świecie poetyckiemu świętu. Otóż wokół okrągłego holu na parterze rozlokowane są pod kolumnami tzw. schowki, albo kajuty, gdzie można posiedzieć w swoim towarzystwie i napić się tego, na co ma się ochotę. W Strudze do południa są sesje, w południe bankiety, po południu i wieczorem spektakle poetyckie, a o północy różnego rodzaju poetyckie performance. Na jednym z bankietów poznałem Tomasza Venclovę wraz z jego żoną, Tatianą. Oboje urokliwi, dystyngowani i nie ujmując w niczym pozostałym gościom z różnych stron świata, najpierwsi spośród pierwszych. Obiecali się być na XI Światowym Dniu Poezji w przyszłym roku w Warszawie. Imprezę otwierała i zamykała minister kultury Macedonii. Oprawa inauguracyjna imprezy nawiązuje do świąt greckich: goście przechodzą przez szpaler dziewcząt z pochodniami. Natomiast zakończenie święta odbywa się na moście, gdzie również wręczane są nagrody, ważne dla każdego festiwalu, bo promują, słusznie czy niesłusznie, określonego poetę, czy też kilku poetów.
Czterdzieste siódme Międzynarodowe Spotkania  Poetyckie w Belgradzie są tylko o dwa lata „młodsze” od imprezy macedońskiej. Ale tu od jakiegoś czasu postanowiono rozparcelować zapraszanych gości na kilka grup i rozwieść je do najbardziej interesujących miejsc kulturotwórczych. Moja grupa trafiła do Karlovaca, gdzie istnieje  szkoła średnia imienia Branka Radićevića, wybitnego poety serbskiego okresu romantycznego,  jedna z najstarszych, z tradycjami, o przepięknej auli, całej we freskach, stąd jej wnętrze przypomina poniekąd muzułmańskie dżami. Dyrektorem szkoły jest znany serbski poeta, Nenad Grujicic. Zostaliśmy entuzjastycznie przyjęci przez młodzież. W dwa dni później, z następną grupą poetów znalazłem się w Loźnicy, miejscowości, gdzie działał Vuk S. Karadžić /1787-1864/, etnograf, językoznawca, reformator pisowni /”pisz  jak mówisz”/, poeta i tłumacz „Nowego Testamentu”, który tym był dla Serbów, czym Jan Kochanowski dla naszej literatury. W Loznicy nicy poznałem sporą grupę poetów, m. in. Zoricę Rajkovą- Lukić.  Natomiast w samym Belgradzie  na galowym koncercie zaprezentowali się, każdy jednym wierszem, wszyscy poeci, a potem impreza ta została powtórzona  w parku nad brzegiem Dunaju.
I na zakończenie trzeba wspomnieć koniecznie o kolejnym Światowym Dniu Poezji, organizowanym prawie bezpośrednio po Warszawskim Dniu Poezji, bo na początku maja przez grupę poetów wileńskich z Aleksandrem Sokołowskim na czele, prezesem Republikańskiego Stowarzyszenia Literatów Polskich w Litwie. Za każdym razem, prócz Wilna, poeci polscy spotykają się z młodzieżą polskich szkół w różnych miejscowościach Wileńszczyzny i za każdym razem organizowane są konkursy poetyckie. W tym roku zdaje się, że zaświeciła nowa gwiazda na firmamencie poezji polskiej na Litwie, szesnastoletnia Marzena Mackojć. W żaden sposób nie mogła uwierzyć w swoje bezapelacyjne I miejsce i zaproszenie na III Festiwal Poezji Słowiańskiej w Warszawie.

Jakżeby życie każdego z nas było bezlitośnie banalne, gdyby odebrano człowiekowi poezję, inny wymiar istnienia, lepszego, świątecznie świętego.

                       Aleksander Nawrocki