knigi
anima

 

Drodzy czytelnicy i miłośnicy poezji

 

Nr 121/122

Jest słoneczny i wreszcie upalny dzień  20 maja. Przed chwilą wróciłem z „Warszawskich Targów Książki”, chociaż winny nazywać się Międzynarodowe i z kolejną liczbą ich istnienia. Przy stoiskach z beletrystyką pusto, sami statyści pilnujący książek. W zasadzie niepotrzebnie pilnujący, bo prawdopodobnie nikomu ze zwiedzających niczego  nie chciałoby się wziąć na tzw. pamiątkę. Ciekawskich mimo to dużo, zapewne rozpędem tradycji. Ale tłumne kolejki, dość długie,  tylko przy trzech-czterech stoiskach. Przy jednym „Dżołana” –  Joanna Krupa, wysoka blondynka o wycyzelowanej urodzie. Celebrytka od mody i  psów – określają ją zazdrośnie autorzy książek, które dawniej nazywano ambitnymi, a po które dziś nikomu nie chce się sięgnąć, a broń Boże młodzieży. Każdy, stary i młody, spaceruje lub przepycha się, z pustymi rękami, chociaż przy stoisku „Muzy” kilkunastometrowa kolejka, przeważnie młodych z książkami w rękach do młodej, też jasnowłosej, autorki o cudzoziemskim krótkim i nic nie mówiącym nazwisku, która siedzi przy stoliku, ale nie podpisuje. Znajomi twórcy z ZLP i SPP tęsknie oglądają się za przechodzącymi, a jeśli któryś znęcony przywołującymi spojrzeniami zatrzyma się przy ich stoiskach, na wyrywki zachęcają  do nabycia swoich książek, ale nękany osobnik z miejsca się uodpornia i woli odejść z pustymi rękami, niż wyłożyć  kilka złotych na nic nie mówiące mu arcydzieło, przeważnie w pstrokatych okładkach lub dla odmiany zgrzebnie powściągliwych, w dodatku autora nie celebryty. Niektórzy zwiedzający dają się jednak wciągać w rozmowę zaznaczając, że nic nie kupią, bo książek mają w domu pod sufit i nie wiedzą co z nimi robić. Lubią jednak pooglądać, z daleka, ale nie żeby wziąć książkę do ręki, bo a nuż któraś skusi do kupienia się. Dawne kolosy wydawnicze: jak np.  „Czytelnik”, nęcą dobrymi tytułami, które nikogo nie obchodzą, dyszy jeszcze kilkoma tytułami „PIW” z pustką wokół siebie, ale przy „Iskrach” co nieco ludzi, więc i ja przystaję – pracowałem tu kiedyś przez 12 lat. Targi dzieją się w spodkowcu – Stadionie Narodowym.  Przed nim, na smołowanej alei też stoiska z książkami, dobrymi i nieprzyzwoicie tanimi, przeważnie za 5-10 zł., a atrakcyjne albumy aż po 20 zł. Ciekawscy leniwie przebierają, czasem coś kupią, ale bez przesady, oszczędnie. Kupuję wreszcie i ja, „Poncjusza Piłata” w twardych okładkach, za całe 25 zł., przecenionego z 49.99 zł. Dlaczego akurat Piłata? Bo zawsze interesowały i interesują  mnie dwie postacie: Judasz i Piłat, które bezwiednie wylansowały Chrystusa.  Z książki dowiaduję się, że w Etiopii Piłata zaliczono do kanonu świętych, a w Europie do złych duchów, polityka poddającego się decyzji sfanatyzowanego tłumu. A Judasz? Zdradził i sam został zdradzony. Było w nim człowieczeństwo, stąd ta decyzja. Dzisiejszy osobnik z podobnej sytuacji umiałby się umiejętnie wyśliznąć, bez żadnej usterki na sumieniu. Kupiłem też drugą książkę, z bogatymi ilustracjami i złoconymi brzegami kartek, z atrakcyjnym zbiorem bajek dla dzieci, za jedyne 5 zł. Podarowałem ją  mądrej i ładnej 9-latce, która na chwilę ucieszyła się, po czym zajęła się, na nowo, podarowanym jej niedawno zegarkiem z ponagrywanymi melodyjkami i jakimiś tekstami, chyba też bajek. Czy z tego powodu mam biadolić i rwać z głowy nieistniejące włosy?  Nie. I daremna jakakolwiek walka. Po prostu kończy się czas książki i nastają inne przekaźniki. Zamiast szaf woluminów wszystko w niewielkim aparaciku. Zamiast psuć oczy, można zająć uszy. Uszy dziś najważniejsze. Każdy w każdej porze trzyma przy nich telefon komórkowy lub słuchawki. Po co się z kimś spotykać, jeśli można z nim porozmawiać w każdej chwili niezależnie od odległości.  Zamiast znaku, dźwięk, słowo nie napisane, ale wypowiedziane. Dogasają ostatni Mohikanie. Już długopisy w ich dłoniach kreślą koślawe znaki, a zdania wklepywane w komputery nie chcą być widziane, wolą być słuchane.  Nie rozumieją tego humanistyczni naukowcy i tworzą coraz bardziej zapętlone teksty, których zapewne i sami nie zawsze rozumieją, ale tak wypada. Gdy się nie ma nic do powiedzenia, albo niewiele, trzeba zapętlać. Instrukcję do obsługi maszyn muszą być czytelne, inaczej maszyna nie zostanie uruchomiona, a instrukcje do obsługi człowieka, wnikania w jego psychikę, są tworzone obok tej psychiki, albo w celu coraz bardziej jej rozchybotania, albo żeby się z nią rozmijać. Swojego czasu Chrystus pouczał: niech słowa wasze będą jednoznaczne, tak niech znaczy tak, nie – nie. I dlatego m. in. jego nauka podbiła świat, a ściślej mówiąc – odpętliła go. Wielcy supły przecinają /Aleksander Macedoński/, mali wiążą coraz nowe, żeby marnować czas na rozsupływanie czegoś, co nic nie znaczy.  Wracając do nabywania książek podczas różnych targowisk przypuszczam, że więcej ich „schodzi” np. podczas festiwali literackich, o wiele mniej pochłaniających organizacyjnych pieniędzy. Na tegoroczny XVII Światowy Dzień Poezji  UNESCO  Wydawnictwo Książkowe IBiS wydało 7 tytułów i wszystkie one bez mała rozeszły się, po kraju i po świecie. Również znanego twórcy, nominowanego do Nagrody Nobla, któremu na Targach sprzedała się jedna książka, a na Światowym Dniu Poezji – ponad 30.  Wychodzi więc na to, że być może Targi już się przeżywają, a Festiwale jeszcze nie i są o wiele tańsze, poza tym lepiej podają słuchaczom poezję, bo w wykonaniu znakomitych aktorów i z muzycznymi przerywnikami.  Również w szkołach dobrze przygotowane lekcje z prezentacją twórców zostają w pamięci. Ja zapamiętałem swoje niedawne spotkanie ze studentami filologii polskiej na Uniwersytecie w Bukareszcie. W towarzystwie wykładowców i lektorów. Studentów interesuje psychika twórcy i jego sposób bycia, które potem zestawiają z czytaną przez siebie  jego twórczością. Podobał mi się też urządzony przez studentów rumuńskich wieczór polski na okoliczność zbliżających się Świąt Bożenarodzeniowych, złożony z recytacji polskich wierszy, śpiewaniem kolęd i konkursem z wiedzy o historii, geografii i literatury polskiej. Warto zaakcentować, że na polonistyce rumuńskiej pracuje m. in. prof. Constantin Geambaşu, autor kilkudziesięciu prac naukowych o polskiej literaturze i kulturze oraz ponad 50 przełożonych przez siebie książek polskich poetów i prozaików. Trud Profesora został uhonorowany na tegorocznym XVII Światowym Dniu Poezji UNESCO – na wniosek „Poezji dzisiaj” otrzymał on wysoką nagrodę pieniężną od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego..

Aleksander Nawrocki

 

MIŁOSZ K. MANASTERSKI

Pomysł UNESCO, realizacja polska, Europa naśladuje

Polacy potrafią –  tak można podsumować tegoroczną edycję obchodów XVII Światowego Dnia Poezji UNESCO. A inne narody chętnie się od nas uczą. W pierwszej połowie kwietnia trwały w Warszawie i całej Polsce obchody XVII Światowego Dnia Poezji ustanowionego przez UNESCO. Organizatorem odbywającego się z tej okazji międzynarodowego festiwalu poetyckiego jest Redakcja Miesięcznika “Poezja dzisiaj”. Główne wydarzenia Światowego Dnia Poezji UNESCO odbywały się w Warszawie: wiele spotkań autorskich i koncertów poetyckich odbyło się w podwarszawskich miejscowościach: jak Piastów, Jabłonna czy Żyrardów. Niektóre imprezy wymagały od gości festiwalowych odległych podróży – np. do Staszowa w województwie świętokrzyskim.
Skąd pomysł na organizację obchodów Światowego Dnia Poezji w Polsce?
Aleksander Nawrocki, poeta, dyrektor Festiwalu: – Organizowanie Światowych Dni Poezji w r. 2000 zaproponował  mi Polski Komitet ds. UNESCO. Dlaczego mnie? Bo jestem redaktorem naczelnym i zarazem wydawcą "Poezji dzisiaj", co dla UNESCO było oczywistym adresem... Ponieważ pierwsza  impreza przerosła oczekiwania UNESCO, więc zaczęły się następne. Do dzisiaj i mam nadzieję, że będą dalej.
Jaki był tegoroczny festiwal Światowego Dnia Poezji UNESCO?
Marek, uczeń warszawskiego liceum: – Nie potrafię ocenić, bo jestem dopiero drugi raz. Wtedy mi się podobało i teraz też. Ale ja po prostu lubię poezję!
Aleksander Nawrocki: –  Każdy Festiwal ma swoją aurę, charakter. W tym roku gościliśmy 24 twórców z zagranicy: poetów, tłumaczy literatury polskiej, wydawców, artystów  – z Wileńszczyzny, Białorusi, Rosji, Rumunii, Węgier, Słowacji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch. Każdy z twórców dzielił się z nami swoim dorobkiem i był zainteresowany naszym, a jednocześnie w "Poezji dzisiaj" znajdował swoje wiersze, w języku polskim i swoim rodzimym. Imprezy odbywały się w Domu Polonii – siedzibie Wspólnoty Polskiej, w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza, w Czytelni im. Wacława Borowego Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, w szkołach, m.in. w LO im. J. Dąbrowskiego, w Gimnazjum im. S. Starzyńskiego, w LO im. St. Staszica, a poza Warszawą m. in. w Piastowie, Rembertowie, Żyrardowie, Staszowie, Jabłonnie. W festiwalach zagranicznych z reguły biorą udział tylko organizatorzy i zaproszeni twórcy, wszyscy w stosownym wieku. Natomiast nasze imprezy zawsze są w większości młode, bo prócz uczestników dojrzałych bierze w nich udział dużo młodzieży, dla której z reguły jest to ważne i niekiedy jedyne spotkanie z żywą literaturą, z żywymi twórcami. Zdarzają się również wycieczki szkolne na nasze Światowe Dni Poezji z głębi Polski i jest to inicjatywa uczniów.
Anna, licealistka z Warszawy: – Zawsze jest dobrze wyjść ze szkoły i oderwać się od lekcji. Ale muszę powiedzieć, że naprawdę mi się podobało. W moim pokoleniu mało kto potrafi się przyznać, że pisze wiersze albo je czyta. Dopiero podczas takiej imprezy okazuje się, że my naprawdę lubimy poezję, że niektóre koleżanki i koledzy sami piszą. Ja też chyba zacznę pisać wiersze, tylko muszę się najpierw zakochać… (śmieje się).
Anna Czachorowska, poetka, Dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Jabłonnie:  – Nasza biblioteka, która już od 11 lat nosi imię poety –  ks. Jana Twardowskiego, wspiera wszelkie działania na rzecz wielkiej Pani – Poezji.  Jak na bibliotekę która nosi imię tego sławnego poety  przystało, od wielu lat uczestniczy w Światowych Dniach Poezji.  W tym roku, w dniu 8 kwietnia, w sali widowiskowej Gminnego Centrum Kultury i Sportu  w Jabłonnie odbył się koncert poetycko-muzyczny z udziałem artystów z Białorusi. Zaprezentowano nam wydaną na okoliczność  XVII Światowych Dni Poezji, dwujęzyczną antologię poezji polsko-białoruskiej MOSTY oraz najnowszy numer „POEZJI dzisiaj”. Wybrane wiersze czytały z poetki z Grodna – Ludmiła Kebicz i Alla Klemianok. Odbył się także wspaniały koncert dwojga artystów z Mińska białoruskiego, Olgi Ladutko i Aleksandra Swirskiego. Mogliśmy podziwiać białoruskie stroje ludowe i regionalne instrumenty. Zarówno śpiew jak i muzyka porwała publiczność, wspólne wykonanie piosenki „Hej, Sokoły” sprawiło wszystkim wiele radości.
Aleksander Nawrocki: – W tym roku na XVII Światowy Dzień Poezji wydaliśmy siedem książek, bez dofinansowania Państwa:  specjalny, w części dwujęzyczny numer  "Poezji dzisiaj" oraz suplement "Książę na srebrnych nogach", dwie dwujęzyczne antologie w serii MOSTY: Warszawa – Grodno i Warszawa – Moskwa – Riazań, dwie poetyckie książki w czterech językach Klaudii Jaissle z Düsseldorfu oraz książka-nagroda Światowego Dnia Poezji UNESCO dla Miry Łukszy z Białegostoku pt. "Rodosłów / Радаслоў ". Przyznane zostały również nagrody: prof. Constantinowi Geambaşu tłumaczowi literatury polskiej na język rumuński "Złoty Pierścień z Orłem" oraz nominacja do Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i wcześniej wspomniana Nagroda Poetycka dla Miry Łukszy.
Damian Banaszek, przedsiębiorca, mecenas Światowego Dnia Poezji UNESCO: – Zajmuję się od wielu lat drukami wielkoformatowymi i nadrukami na gadżetach reklamowych, przede wszystkim pamięciach USB, których jestem producentem. To oczywiste, że dla mnie ważne jest słowo pisane, drukowane. To słowa są istotą reklamy, niezależnie od tego, czy jest to wielki banner czy mały pendrive. Moje wsparcie dla Światowego Dnia Poezji jest wyrazem szacunku dla kultury i ludzi słowa. Dla słowa, które ma nas wewnętrznie wzbogacić, sprawić, że będziemy lepsi, że poczujemy się lepszymi ludźmi. Dlatego zostałem mecenasem poezji.
Mira Łuksza, poetka – laureatka Światowego Dnia Poezji UNESCO 2017: Piszę w dwóch językach pierwszej unii europejskiej – Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego – po polsku i białorusku. Tłumaczę także  teksty swoje i kolegów na różne języki – słowo łączy.  Język białoruski jest  językiem Statutów Litewskich, pierwszej konstytucji europejskiej, na nich, za Tadeuszem Kościuszką, wzorowała się amerykańska. Ludzie pogranicza, poeci pogranicza – żywych gorących wrót wciąż na nowo ożywiają słowo.
Pomysł UNESCO, realizacja polska, Europa naśladuje. Okazuje się, że Polacy, skutecznie jak mało kto promują poezję. Polski festiwal Światowego Dnia Poezji UNESCO znajduje naśladowców w całej Europie.
Aleksander Nawrocki: – Naszymi Światowymi Dniami Poezji zaraziliśmy twórców w innych krajach i miastach: Londyn, Birmingham, Bonn, Kolonię, Południową Italię, Wileńszczyznę, a ostatnio Riazań i Jasną Polanę…
Anna, licealistka: – Niech wżdy narody po wsze wieki znają, że Polacy nie gęsi i poezję mają!
Marek, poeta-amator: W przyszłym roku to już na pewno pokażę jakiś swój wiersz. Może nawet napiszę o Światowym Dniu Poezji UNESCO…


Miłosz Kamil Manasterski

 

MKDN

Druk "POEZJI dzisiaj" w wersji papierowej dofinansowano ze Środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.